środa, 18 stycznia 2012

Rozdział I.♥


12:05 Szkoła. -Apel na zakończenie roku.
-.[..]To był wspaniały rok, mam nadzieję ,że kolejny będzie równie dobry oraz, że[...]-ciągnęła w nieskończoność dyrektorka.
-Kurde mogłaby już skończyć. -westchnęłam do Olka.
 Olek to starszy brat Klary.
-No spokojnie, przecież masz 2 miesiące na to by odpocząć od budy, więc piętnaście minut mogłabyś poświęcić i posłuchać .
- Piętnaście minut?PIĘTNAŚCIE? Żartujesz sobie? Ona już ględzi z jakieś 2 godziny. Tą przemowę to chyba pisała 2 tygodnie. - powiedziałam z żartem.
Zaśmiał się po czym dodał. - Cii..masz swoje upragnione zakończenie więc słuchaj .To już chyba końcówka.
-Taa..końcówka ona chciała by ,żebyś tak myślał, robiąc ci nadzieje ,że już skończyła po czym odnowa zacznie gadać o tym jaki ten rok był udany. -wtrąciłam.
- Ohh zamknij się już i słuchaj.-uciszył mnie Olek.
-No dobra dobra..cóż za bulwers. -powiedziałam z niesmakiem.
Popatrzył na mnie karcąco, po czym stałam już spokojnie.
- Życzę wszystkim udanych wakacji. I tak dla formalności : ROK SZKOLNY 2011/2012 UWAŻAM ZA ZAKOŃCZONY. !-skończyła dyrektorka.
Taak. !Na te słowa czekałam od września. Już sobie wyobrażam to słońce, te dni w których nic nie muszę, te odpały z przyjaciółmi , ciągłe jedzenie lodów, pływanie w rzekach...Raj..po prostu raj. Czego chcieć więcej. ?
Ludzie zaczęli nerwowo wychodzić z sali, tak ,że nie można było przejść.
Naglę zauważyłam Klarę, która ślimaczym pędem wlokła się w moją stronę.
-Nie no, tempo to ty masz rewelacyjne. Na jakieś zawody w bieganiu w przyszłym roku się zapisz, albo coś..pierwsze miejsce masz murowane.-zaśmiałam się
- No aleś ty zabawna. -odpowiedziała z ironią.
-No dziękuję staram się.-rzekłam po czym wystawiłam jej język.
-Debil !
-Kto to mówi.
-Dobra dość tego. Co dziś robimy. ?-zapytała.
-No wiesz myślałam nad jakimiś lodami ,a potem pójdziemy pojeździć.-zaproponowałam
-Ymm. Może być.
-Dobra ja lecę bo mama chciała abym wcześniej wróciła. Narazicho- rzuciłam idąc w stronę wyjścia ze szkoły.
-Mała, to o czternastej mam wbić po ciebie?-rzuciła za mną Klara.
-Obróciłam się na pięcie i rozdarłam się.
-Taak jest!
Wymieniłyśmy się uśmiechami i ruszyłam do domu.
Włożyłam słuchawki w uszy i oddałam się muzyce. Całą drogę słuchałam na okrągło jednej piosenki, mianowicie GrubSon -Wakacje.
-..Są wakacje kochani! Bez spiny luźno! Bawcie się z nami zanim będzie za późno - podśpiewywałam sobie nie zwracając uwagi na przechodniów, którzy parzyli na mnie jak na wariatkę.
Po dwudziestu minutach doszłam do domu.
-Jestem. - rzuciłam do domowników.
-No dobrze. Obiad będzie za chwilę.-odpowiedziała mi mama.
-W sumie to nie jestem głodna.- bąknęłam.
-O nie, nie. Nie po to stałam przy garach byś mi tu teraz grymasiła.- zaprotestowała
-Ehh.
-Ty mi tu nie wzdychaj tylko pochwal się świadectwem
-Taa, żeby było się jeszcze czym chwalić.
Wyciągłam z torby złożoną na pół kartkę i podałam ją mamie.
-No zobaczmy co my tu mamy..No 4 z matematyki, 4 z polskiego..3 z biologi. Ohh córcia, myślałam ,ze będzie gorzej. -powiedziała z uśmiechem, po czym z powrotem zerknęła na kartkę.
- Oh nie.! A to co?-zapytała.
-Niby co ?
-Co na tym świadectwie robi ta 2? I to jeszcze z angielskiego, no wiesz co?!- powiedziała z niesmakiem, po czym rzuciła to swoje przenikliwe spojrzenie.
-Oj mamo! Ciesz się ,że to dwója a nie pała. A poza tym sama powiedziałaś ,że myślałaś ,ze będzie gorzej. Więc proszę ,wedle życzenia-zaśmiałam się.
- Ty mnie za słówka nie łap.
-Możemy już skończyć temat „szkoła.”? Są wakacje!-poprosiłam.
-No niech ci będzie, w pokoju masz prezent od dziadka z okazji zakończenia szkoły.
- I dopiero teraz mi to mówisz. ?-zapytałam z oburzeniem po czym rzuciłam się w stronę pokoju.
Stanęłam w drzwiach i zauważyłam wielkie pudło na moim łóżku. Bez namysłu zaczęłam zrywać papier ozdobny i dopierać się do wnętrza kartonu.
Oczy zaczęły mi błyszczeć z radości , a zachwyt rozpierał mnie od środka.
Zawsze marzyłam o takiej desce! Była cudowna, dokładnie taka na jaką zbierałam mamonę . Dziadek zawsze wie co mi kupić.
Zostawiłam na łóżku prezent i poszłam się przebrać. Miałam już dość tej spódnicy. Otworzyłam szafę, wyciągnęłam szarą bokserkę i krótkie dżinsowe spodenki. Włosy spięłam w koka i przewiązałam bandanę na głowię. Ubrałam czarne trampki i zeszłam na obiad.
- Mmmm.! Pychaa! Pierogi !
-A ty podobno nie jesteś głodna.-powiedziała mama.
-Nie przypominam sobie, żebym tak mówiła.
Parę minut i już miałam pusty talerz.
-Mamo mogę dokładkę. ?
-Nie jedz tyle, bo zgrubniesz. -powiedziała do mnie Majka.
-Nie bój się tak o mnie, nie grozi mi to.
-No wiesz..nie boje się o ciebie, ale o mnie. Nie chcę by postrzegano mnie jako młodsza siostra tej „tłustej”.
-Taa..dzięki..-powiedziałam z oburzeniem.

-No weź. Tak się tylko z tobą droczę..No wiesz taki żarcik.
-No spoko, zdążyłam się przyzwyczaić do twojego dość dziwnego poczucia humoru.-odparłam.

Dzięki mojej kochanej siostrze odeszła mi ochota na dokładkę, więc poszłam na górę. Położyłam się na łóżko i wlepiałam swoje ślepia w sufit. Spojrzałam na telefon. Dochodziła 13:30, na wyświetlaczu pojawiła mi się informacja.
„Wiadomość od Miki.” Miki czyli Mikołaj. -był on moim przyjacielem, ale 3 lata temu się wyprowadził do Nowego Yorku i odtąd się nie widzieliśmy. Byłam niesamowicie zaskoczona ,że napisał. Szybko dałam opcję. „czytaj”
-„[Hej malutka. Co tam u Ciebie słychać. ?Wiem ,ze dawno się nie odzywałem ,mam nadzieje ,że mnie jeszcze choć troszkę pamiętasz, mimo ,ze tyle czasu minęło od naszego ostatniego spotkania.]”.
Szybka odpowiedź z mojej strony.
-”[Jestem mile zaskoczona, że do mnie napisałeś. Myślałam, że już o mnie zapomniałeś. W końcu nie odzywałeś się 3 LATA>!
Aa co u mnie. ? Wiesz ...za dużo by opisać to w jednym esie.]” -wyślij.
Z niecierpliwością czekałam na jego odpowiedź..ale on jak na złość nie odpisywał. Byłam ciekawa dlaczego napisał .? Nie dawał znaku życia przez tyle czasu aż tu nagle jak gdyby nigdy nic, pisze. „Co tam.?”Hmm.. ciekawe jak on teraz wygląda, jak się zachowuje, jak mówi. Kurde, przyjaźniłam się z nim od szóstego roku życia, a teraz mam wrażenie jakby był on dla mnie zupełnie obcą osobą.
Jest odpisał.!Czytaj. -
„[To nie pisz mi tego w esie, opowiedz mi w realu.]”
Odpowiedź:
„[Tak, gdyby to było takie łatwe.]”-wyślij.
Tym razem odpowiedział w miarę szybko.
-”[To jest takie łatwe]”
Uśmiechnęłam się do wyświetlacza..Pomyślałam ,że fajnie by było go zobaczyć. Nie zdążyłam mu odpisać, bo zadzwoniła do mnie Klara.
-No co jest. ?-Zapytałam.
-No jest 14.!
-A ciebie jeszcze u mnie nie ma.?Rusz się.!- pośpieszyłam koleżankę.
-Jak mnie nie ma. ? Od dziesięciu minut siedzę u ciebie w ogródku.
-Zgubiłaś się, czy co .? Nie wiesz gdzie mam pokój. ?
-Nie, doskonale pamiętam drogę., ale mniejsza o to złaź tu do mnie.!
-No już lecę.
Zerwałam się z łóżka, wzięłam deskę i udałam się w stronę drzwi. Schodząc po schodach minęłam się z Emilią.
-Ej Zuzka. Dostałaś nową deskę. ?-zapytała mnie siostra.
-Tak, od dziadka. A ty coś dostałaś.?
-No jasne ,ze tak. Jakieś tam koszulki i spodnie.
-A no to też fajnie.
-No ale mniejsza o to. Skoro masz nową deskę to mogę sobie pożyczyć twoją starą. ?
-Ale po co ci. ? Przecież ty nie umiesz jeździć.-spytałam zdezorientowana.
-No wiem, Ale Radek powiedział, że może mnie pouczyć..no i...no sama rozumiesz -zarumieniła się.
-No jasne ,ze rozumiem .No to weź ją, ale pamiętaj ,ze ona ma do mnie wrócić.!- ostrzegłam
-No pewnie. Dzięki.-zaczęła się szczerzyć. 
Wyszłam na dwór i wchodząc do ogrodu nie mogłam uwierzyć w to co widzę. Serce zaczęło mi szybciej bić, a do oczu cisnęły się łzy...
______________________________________________________________
Siema.
No pierwszy rozdział za nami. Uff.!
Teraz mam nadzieje bd już tylko z górki.
Narazicho.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Coś czuję, że czytanie twojego bloga doprowadzi mnie do uzależnienia. Super start !
;ppppp

Juliett pisze...

Świetny 1 rozdział ; ) . Czytam dalej !