środa, 23 maja 2012

Rozdział XXII ♥

Starałam się przekonać moje serce, ze ten typ, który siedzi koło mnie nie zasługuje by go kochać.  Niestety ono wiedziało lepiej co czuje. Nie potrafiłam ani na moment przestać myśleć o tym co mi zrobił, o tym, ze cholernie go kocham. Może gdyby nie było mi z nim tak dobrze to jakoś łatwiej by mi było. Sprzedałabym mu liścia, pokrzyczałabym na niego, popłakałabym i koniec. Ale nie, z nim cholera musiało być tak pięknie.! Czuję jak moje serce zostaje rozrywane na milion części, i raczej taśma klejąca tu nie pomoże. Wątpię, żeby mu coś już pomogło. Moje serducho jest jak niepełnosprawne. Bije nie równym rytmem i strasznie mnie boli. Co chwile się ściska i rozkurcza. Czuję jak nerwowo pompuje mi krew. Mam wrażenie, ze chce wyskoczyć mi z klatki piersiowej i przytulić się do serca Mikołaja. Jednak to nie możliwe. Wszystko się skomplikowało.  Myślałam, że takie historie zdarzają się w tanich romansidłach, tylko, ze tam są happy edn'y. W moim przypadku nic nie wskazywało na takie zakończenie. Nie wiedzieć czemu wstałam i podeszłam do Mikołaja. Spojrzałam w jego szkliste oczy i wpiłam się w jego usta. Chciałam poczuć smak życia. Chciałam by motyle mieszkające w moim brzuchu oszalały ostatni raz. Czułam jakby czas się zatrzymał. Zamknęłam oczy i ponownie przypomniałam sobie te wszystkie cudowne chwile spędzone z Mikołajem. Po chwili się od niego oderwałam i ponownie spojrzałam w głąb jego oczu. Kochałam je. Wydawały się takie głębokie i przejrzyste, ze z chęcią chciałabym się w nich utopić. Zamknęłam oczy i przyłożyłam czoło do jego czoła. Stykaliśmy się czubkami nosa. Czułam jego niespokojny oddech i przyśpieszony puls.
-Kocham Cię. -wyszeptałam po czym odsunęłam się od niego.
Odwróciłam się i moim oczom znów ukazała się wspaniała panorama miasta. Zaciągnęłam się świeżym powietrzem i nie myśląc już nic, wzięłam rozbieg i odbijając się od krawędzi dachu wybiłam się. Skoczyłam przed siebie. Ogarnęło mnie uczucie lekkości i wolność. Wiem, że leciałam parę sekund, ale wydawało by się jakby to było parę godzin. Słyszałam głośne krzyki Mikołaja, które z czasem milkły. Moja pikawa podeszła bliżej gardła,a wszystkie narządy wewnętrzne latały w moim brzuchu. Wydawało  mi się jakbym była na karuzeli. Karuzeli życia, tylko ja nie zapięłam pasów i mogę wypaść. Czułam, ze moje latanie dobiega końca kiedy zobaczyłam ziemię tuż przede mną. Zamknęłam oczy i poczułam gwałtowne uderzenie. Leżałam na ziemi i nie byłam w stanie niczym poruszyć. Czułam się jak sparaliżowana. Powoli moje powieki zaczęły się zamykać.Słyszałam głośne krzyki nieznanych osób, czułam jakby patrzyło się na mnie sporo ludzi. Lecz nie miałam siły by otworzyć oczy i sprawdzić co się dzieje. Odgłosy zaczęły się ze sobą mieszać i słyszałam już milknący bełkot. Po chwili usłyszałam narastający sygnał karetki. Czułam jak mnie podnoszą. Potem przez chwilę nie czułam nic, do momentu aż poczułam mocne szarpnięcie i powieki mi się lekko otworzyły. Widziałam zielone płytki i oślepiające światło, które migało nad mną. Wieźli mnie przez długi korytarz aż zostawili w jakimś pomieszczeniu i poobklejali mnie kabelkami. Moje powieki ponownie się zamknęły. Słyszałam rozmowę paru ludzi i ogromny szum wokół mnie. Przez ten chaos wyrywał się dźwięk pikającej maszyny. Chyba pokazywała jak bije moje serce. Słyszałam tylko "pik,pik,pik..", ale po chwili do moich uszu dostał się dźwięk ciągłego pikania. coś w stylu "piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...". Zaraz po tym zapadła zupełna ciemność. Mój słuch stawał się coraz gorszy, nie słyszałam już nic, nawet bicia własnego serca. Może już nie biło. Umarłam ?! Nastała nicość.
 






 ________________________________________________________
Siema.
Wiem wiem wiem.! Znowu KRÓTKIE>!
Przepraszam.
Ale teraz nie mam czasu pisać i
rozdziału by nie było gdyby nie Weronika.<3
Brak pomysłów - chyba cierpię na tą
chorobę. ; /
Strasznie zazdroszczę Juliett, że
ona piszee strasznie długie rozdziały,
które chce się czytać i czytać.
Z chęcią poszłabym do niej na korepetycje.
Ale będę na tym pracować . Obiecuję.
Chcecie pogadać?
Proszę oto moje
GG>-jakby co to
walcie śmiało.! /
31084174.
                                                                                                                     _______
Teraz muszę się skupić na
Więzień włąsnego umysłu.
bo wieje tam strasznymi nudami.
Taak teraz będą się tam częściej pojawiać
rozdziały.
Dobra kończe.
Narazicho. <3

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

świetne! mówiłam , że Ci sie uda! :D
.♥

Weronika.

~ Onaa . ;* pisze...

Cudowne !
Czekam na kolejne i zapraszam do siebie. < 3

Romantic pisze...

oooh nie.... mam nadzieję, ze jednak nie umarła... bardzo ciekawie i wciagająco nie poddawaj się pisz dalej! :)

smiley.loove pisze...

ona ma żyć rozumiesz?! :DD
a tak to super hah xdd
już odwiedzam twojego bloga :)

Anonimowy pisze...

Boże,jak Się wciągnęłam !
A tak apropos. Dasz linka do bloga tej Julliet? :>
Jesteś dla mnie inspiracją!