sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział XXVI ♥

Rano obudziły mnie promienie słoneczne bezczelnie wkradające się do mojego pokoju. Zerknęłam na zegarek 8:45. Nie wierzyłam, że obudziłam się tak wcześnie. No nic wstałam i poczłapałam się do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel, umyłam zęby i uczesałam się. Wróciłam do pokoju i wyciągnęłam z szafki niebieskie spodenki, białą bokserkę. Przewiązałam czarną bandamkę na głowię i wsunęłam czarne trampy na nogi. O 10 byłam już w stanie pokazać się ludziom. Zeszłam na śniadanie. Trochę pogadałam z rodzinką, a o 11 wzięłam deskę i pojechałam do skate parku. Po drodze kupiłam sobie Big Milka. Otworzyłam loda i już miałam poczuć jego smak gdy ktoś we mnie wszedł. Lód upadł na chodnik.
-Ej patrz jak chodzisz! -wyjechałam z grubej.
-Przepraszam. -odpowiedział chłopak. Spojrzałam na niego.
-Ma..Marcin. ? -zapytałam.
-Tak. Gieniu wiszę ci loda. -powiedział.
- Nie Gienia tylko Zuza -powiedziałam wystawiając język
-Wiem.-wyszczerzył się.
-Skąd.? Fabian.
Pokiwał twierdząco głową.
-Wiadomo. -bąknęłam
-Dobra, to chyba wiszę ci loda ?
-Nie musisz, ale skoro nalegasz to poproszę jagodowego! -wyszczerzyłam się.
-Ok ZuzowataGieniu.  Ej wiesz co sobie pomyślałem,że będę nazywać cię Ziuta.
-Dlaczego tak ?-spytałam zdziwiona .
-Bo każdy kto należy do mojej paczki ma wymyślony Nick prze ze mnie.
-To znaczy ,że jestem w twojej paczce?-spojrzałam na niego kątem oka.
-Tak . Znaczy jeśli chcesz.
-Mmm ,kusząca propozycja . Ale skąd mam mieć pewność  , że ty i twoja gangsta nie macie po 40 lat i nie jesteście pedofilami ?
-Skąd ty to wiesz. ?-zapytał wytrzeszczając oczy. Jednak po chwili wybuchł niekontrolowanym śmiechem.- nie no powaga żartownisiu,koniec tych podejrzeń. To jak,chcesz ?Wiesz nie często zapraszamy nowe osoby do naszej paczki , więc powinnaś czuć się wyjątkowo .
-Wyjątkowo ,mówisz. Mimo tego, ze cię nie znam, to zaryzykuję.
-To znaczy tak ?
-Tak. Tylko uważajcie bo wjadę wam na psyche.
-Hahh , zobaczymy kto komu . Mam nadzieję ,że polubisz `moją małą rodzinkę.`
-Wszystko w swoim czasie.
-A kiedy będziesz chciała ich poznać ? -spytał.
-Najpierw to chyba my się powinniśmy lepiej poznać.
-Ymm ,może masz racje.Chodźmy na te lody, to sobie pogadamy. -dodał z uśmiechem.
-Nadal nie wiem czy to dobrze, ze umawiam się z nieznajomym na lody- wyszczerzyłam się.
-Dobrze, będziemy mieć więcej tematów do rozmów. A sprawiasz obraz dziewczyny ,która zagubiła się w rzeczywistym świecie i potrzebuje oderwać się od rzeczywistości . A ja daje ci tą szansę.
-Ooo ,mówisz jakbyś był mną.
-Hahh , czy to był komplement. ? -spytał unosząc jedną brew do góry.
-Mów co chcesz, ja tam jestem zajebistą osobą, czyli przyrównanie do mnie jest komplementem w stu procentach.
-No nie wątpię.
-A o co ci chodziło z tą szansą na lepszy świat ?
-Zobaczysz, nic się nie bój.
-Jak na razie się nie boję.

Po 15 minutach drogi stałam przed lodziarnią i czekałam na swoje jagodowe lody. W końcu ujrzałam chłopaka, który szedł w moją stronę z owymi słodyczami.
-Dasz się wyciągnąć na spacer ?- niepewnie spytał.
-W sumie, nie mam na dziś jakiś konkretnych planów.
-To znaczy tak ?
-Tak, to znaczy tak. -zaśmiałam się
Długo spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim bardzo ciekawych rzeczy. Mianowicie jako 7 latek nabawił się fobii do koni i do dziś boi się tych zwierząt. Śmieszy mnie ten fakt, bo jak sam powiedział jego ojciec ma ogromną stadninę i ma nadzieje, ze syn kiedyś przejmie po nim interes. Hodowca koni, który boi się koni. Marcin ma młodsze o 10 lat siostry bliźniaczki. Siedmioletnie dziewczynki podobno nieźle mu dają w kość.  Marcin mieszka na obrzeżach Krakowa. Trochę zdziwił mnie fakt, ze zna Fabiana, bo on tak jak Mikołaj mieszka w Nowym Jorku.  Szybko wyjaśnił, że kiedyś Fabian mieszkał koło niego. Ciekawiło mnie czy wie, ze jego kolega jest gejem.  Okazało się, że też dowiedział się niedawno. Czyli nie jestem sama. Spędziłam z nim całkiem miłe popołudnie. Brakowało mi takiej rozmowy "o niczym" . O 16 się rozstaliśmy on poszedł w swoim kierunku, a ja w swoim. Polubiłam go, tylko nie wiem czy znowu nie popełniam tego błędu, ze za szybko ufam ludziom. Jestem zbyt naiwna i niektórzy to wykorzystują. No, ale nic. Taka jestem i jedno przejechanie się na Mikołaju najwidoczniej nic mnie nie nauczyło. Mam nadzieje, że mało jest takich osób jak on. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie mogę żyć przeszłością i ciągle użalać się nad sobą, bo mnie chłopak zranił. Tak już na świecie jest. Zdałam sobie sprawę, ze się zmieniłam i jestem kimś kim nie chcę być. Teraz płaczę z każdego durnego powodu. Kiedyś byłam inna, kiedyś powiedziałabym chłopakowi po zerwani "chuj ci w oko." i żyłabym dalej. Muszę wrócić na stary tor i nie dać się w tym pieprzonym świecie! Łzami nic nie wskóram, muszę zacząć działać.  W świetnym humorze wróciłam do domu. Na wejściu przywitała mnie Emilia.
-No co jest ? -spytałam rozweselona.
-Nie mów, ze zapomniałaś.
-Ale o czym ? -spytałam zdziwiona.
-Majka ma urodziny.
-O kurde. , zapomniałam.
-Witam w klubie. Musimy szybko coś wymyślić.
-Mam! -krzyknęłam jakby olśniona.
-Co ?
-Zobaczysz, chodź!-niemal krzyknęłam i pociągnęłam ją za sobą.


___________________________________________
Siema.
Wiem, wiem miało być długie.
Ale parę osób prosiło mnie bym dodała wcześniej.
Więc jest krótkie. ;p
Soryy, ze dopiero teraz,
ale miałam strasznie zawalony tydzień .
Wybaczcie. :D
Dobra nie rozpisuję się,
Narazicho <3
PS:(Dziękuję Kasi, za pomoc przy rozdziale, i za wymyślenie wątku o ZuzowatejGieni. )




2 komentarze:

Anonimowy pisze...

supper! ;)

Wiewióra pisze...

świetny , jak zwykle . Dawaj szybko nowy .