wtorek, 29 maja 2012

Rozdział XXIV ♥

Tydzień później.
Dziś wróciłam do domu. Po całym szeregu badań i spotkań u pani psycholog w końcu jestem wolna. Staram się wrócić do normalnego życia, ale nie jest to łatwe. Od tygodnia nie spotkałam się z Mikołajem, w sumie to już od ponad miesiąca, ale liczę od dnia w którym powróciłam do żywych. Unikam go, bo boję się tego spotkania. Nie wiem co miałabym mu powiedzieć i nie wiem co mogłabym od niego usłyszeć. Jak na razie nie śpieszno mi aby odbyć tą rozmowę. Filip pomaga mi jak tylko może. Robi wszystko abym nie myślała o Mikołaju. Udaje mu się to. Coraz rzadziej wracam pamięcią do tych dni spędzonych z nim. Wiem, ze teraz będzie już tylko lepiej. Siedziałam w pokoju i wpatrywałam się w plakat GrubSona. Normalnie kocham gościa, kocham jego głos i to o czym śpiewa. Włożyłam słuchawki w uszy i zapuściłam piosenkę  "Złap za... (klik)" Ta piosenka dała mi dużo do myślenia.  "Wiesz jaki jest najgorszy błąd ,uciekać przed samym sobą. " -leciało mi po głowie. Przeciez Mikołaj nadal był cząstką mnie. A on miał w sobie część mnie.  Więc nie mogę przed nim uciekać,  to tak jakbym uciekła przed sobą. Zagryzłam wargi i napisałam sms'a do Mikołaja. 
"[Za 10 min. w parku. Skończymy to raz na zawsze. ]" -wyślij do Skarbuś.  Kurdę muszę zmienić nazwę, albo całkowicie go usunąć.
Szybko się przebrałam. Założyłam czarne rurki, biały T-shirt i czerwoną koszulę w kratę. Do tego białe najkesy. Pociągnęłam rzęsy tuszem, chwyciłam telefon i zbiegłam po schodach.
-A ty dokąd ? -zapytał tata.
-Idę.
-To zauważyłem, ale gdzie ?- dopytywał.
-Spotkać się ze znajomymi.
-Rozmawialiśmy już o tym, ze się o Ciebie martwię po tym wszystkim.  I nie chce abyś zadawała się z nieodpowiednimi ludźmi.
-Nieodpowiednimi ? Chcesz powiedzieć, ze to ty będziesz mi mówić kto jest odpowiedni a kto nie ? -zaśmiałam się i wyszłam z domu.
Słyszałam za sobą jeszcze krzyki taty, ale nie zważałam na to, szłam przed siebie. W niecałe 5 minut była w parku. Usiadłam na  ławce i czekałam. Nagle za drzewa wyłoniła się postać Mikołaja.
-Cześć- powiedział niepewnie i usiadł obok mnie.
-Cześć -odpowiedziałam odsuwając się na koniec ławki.
-Jak się czujesz ?
-Zajebiście, wiesz.
-Przepraszam, ze nie przyszedłem do ciebie jak się obudziłaś. Domyślałem się, że jestem ostatnią osobą, którą chciałaś widzieć.
-Masz racje.
-A więc po co się spotkaliśmy ?
-Pasowało by to wszystko wyjaśnić. - zawiesiłam głos - Jak to z nami jest ?
-Nijak.
-To znaczy kim dla siebie jesteśmy.
-Aktualnie to chyba wrogami, ale nie chce , żeby tak było. -rzekł i złapał mnie za rękę.
Kiedy poczułam ciepło bijące z jego dłoni momentalnie wszystkie wspomnienia wróciły. Serce zaczęło bić jak oszalałe a w sercu motylki pobudziły się do życia. Przełknęłam ślinę i zabrałam rękę.
-Ja też nie, to znaczy nie wiem..zagubiłam się w tym wszystkim.
-Pomogę ci się odnaleźć -powiedział z uśmiechem.
-Daruj sobie. Ale skoro chcesz mi pomóc, to proszę nie utrzymujmy żadnych kontaktów ze sobą. Zapomnijmy o tym, że się znamy. -nie chciałam tego, ale to było jedyne wyjście aby się uwolnić od tej cholernej miłości.
-Chcesz tego ? -zapytał spuszczając głowę.
-Tak - skłamałam.
-Skoro tak, to już mnie więcej nie zobaczysz. Obiecuję. Przynajmniej tej sprawy nie zjebie..
-Trzymam cię za słowo.
-Mam nadzieje, ze będziesz szczęśliwsza. -rzekł i pocałował mnie w policzek. Gwałtownie obróciłam głowę
Mikołaj wstał i ruszył przed siebie.  Serce zaczęło mnie momentalnie kuć. Wiedziałam, że nie jest to najlepsza decyzja, ale jedyna jaką brałam pod uwagę. Nie chciałam być teraz sama, więc poszłam do Filipa. Bez pukania weszłam do jego domu, szybko wbiłam do jego pokoju i rzuciłam się na jego łóżko.
-Eee nie tak szybko. Poczekaj chociaż aż rodzice zasną. -powiedział dziwnie się na mnie patrząc.
-Zamknij się debilu!- powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
-Mam to traktować jako zachętę.  ?-rzekł i śmiesznie poruszył brwiami.
Wybuchłam śmiechem widząc jego dziwne miny.
-Ciesze się, że humor ci wrócił.
-Ja też, i to dzięki tobie! -powiedziałam i wystawiłam język.
-Oj tam, -wyszczerzył się.
-Chodźmy na lody!
-Dobry pomysł.
Szybko się ubraliśmy i wyszliśmy z domu. Szliśmy alejkami w parku wygłupiając się i śmiejąc. Przed nieznajomymi udawaliśmy, ze jesteśmy z Nowego Jorku.  I z tego miejsca muszę przeprosić wszystkich nowojorczyków, bo strasznie skaleczyliśmy ich język. Przed lodziarnią spotkałam dobrze mi znaną osobę. Klarę. Z nią było podobnie jak z Mikołajem, nie gadałam z nią. To moja przyjaciółka a nasze kontakty się rozluźniły. Przechodząc obok niej spuściłam głowę i udawałam, ze jej nie widzę. Przez ten miesiąc się zmieniła. W sumie ja też. Aktualnie ufam tylko Filipowi. Wiem, że on zasługuje na moje zaufanie. A Klara..teraz to ja jej nie znam. Inne towarzystwo ,inny styl ubierania, inne odzywki, inna osoba. Niegdyś była to niedbająca o wygląd dziewczyna z skate parku . Dziś krótka mini, bluzka z dekoltem po pępek i mnóstwo tapety na twarzy. A co się stało z Kubą? Nie widuję go w ogóle. Pewnie zamieniła go na tych obdartusów z , którymi szwenda się po mieście. Za dużo się przez ten miesiąc zmieniło. W sumie nie dziwię się skoro teraz Klara trzyma się z Darią. Kto to Daria ? Laska ze szkoły, która nigdzie nie rusza się bez swojej świty. Panna tapeciara, lansiara,tandeciara, plastik do potęgi entej i tak dalej.
Wręcz mnie nie znosi- ze wzajemnością. W szkole ciągle prowadziłyśmy jakieś kłótnie. Nie było dnia abym jej czegoś nie powiedziała. To znaczy nie tylko ja, Klara też darła z nią koty. A teraz to BFF. No nic, ludzie się zmieniają, tak już jest i tak będzie. Żal mi jedynie, że nasza przyjaźń kończy się niewiadomo przez co.
Weszliśmy do lodziarni i zajęliśmy miejsce. Filip poszedł po lody a ja wpatrywałam się w okno, przez, które było widać moją"przyjaciółkę". Nagle nasze spojrzenia się spotkały na co ona gwałtownie odwróciła głowę.
Zaśmiałam się pod nosem i spoglądałam teraz na Filipa, który szedł w moją stronę z ogromnymi pucharkami lodów.
-Trochę tak dziwnie we dwójkę, nie sądzisz ?
-Wiem, kiedyś to były czasy jak w trójkę siedzieliśmy tu i rzucaliśmy się lodami.
-Tak, masz racje. Szkoda, ze Klara już nas nie potrzebuje.
-Też żałuję.
-Może powinnaś z nią pogadać ?
-O czym ?
-Ejj no przecież się przyjaźniłyście. Nie możecie tego zaprzepaścić. Znowu chcecie być wrogami ?Tak jak kiedyś.
-No co ty. -powiedziałam i zawiesiłam głos - Ale nie wie o czym z nią mam rozmawiać. O nowym lakierze do paznokci.  ? Przecież ja jej już praktycznie nie znam.
-Uwierz mi to ta sama Klara tylko trochę zagubiona. Po tym jak Kuba wyjechał całkowicie się załamała. Wiesz przecież jak go kochała. Nie miała z kim o tym porozmawiać, więc znalazła sobie koleżanki, które ją wysłuchały....,a przy okazji zmieniły.- powiedział- Musisz jej przypomnieć kim jest tak naprawdę.
-Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś, że Kuba ją zostawił  ?-rzekłam z wyrzutem.
-Nie chciałem, abyś się denerwowała. A po za tym liczyłem, ze sama Ci o tym powie.
-Muszę z nią pogadać. -powiedziałam i wstałam z miejsca.
Już miałam wybiec z lodziarni, kiedy ktoś właśnie wszedł do lokalu. Zamarłam, nie wiedziałam co powinnam zrobić. W głowie kłębiło się pełno myśli.



_________________________________________________
Siema.
Rozdział taki se- nie podoba mi się.
Zdjęcie takie trochę nie do tematu,ale nie
chciało mi się szukać.
Następnym razem bardziej się przyłożę.
Trzymcie się :*
Narazicho .

6 komentarzy:

Wiewióra pisze...

Dziewczyno . Mi tu sprintem dawaj nowy rozdział wpadnę w śpiączkę jeśli będziesz tak robiła

Magda. pisze...

no własnie dawaj nowy rodział :D czekamy ; )

Romantic pisze...

ciekawe kogo zobaczyła :) czekam na wyjasnienie sprawy, a rozdzial jak najbardziej okej! :)

malinaa . ♥ pisze...

łoo , bokie to jest . nooo kochamm te blogi twoje . ♥

smiley.loove pisze...

noo już nie marudź, bo jest super :D
pisaj nn ;)

Anonimowy pisze...

świetne ! ;)
masz kolejną stałą czytelniczkę ;p m.