wtorek, 12 czerwca 2012

Rozdział XXVII ♥

Wparowałam do kuchni jak oparzona. Dorwałam mamę i szepnęłam jej do ucha mój niecny plan. Ta tylko w ciszy słuchała i cały czas przytakiwała.
-To jak zgadzasz się. ? -spytałam gdy już jej wszystko opowiedziałam.
-Niech będzie.-uśmiechnęła się. -200 zł. wam wystarczy  ?
-Spokojnie. -powiedziałam, a mama dała mi ową kwotę.
-To świetnie, to ja Majkę zabieram na zakupy a ty realizuj swój plan.
-Tak jest.
Mama udała się do pokoju Majki, a Emila nie wiedząc o co chodzi dziwne się na mnie patrzyła.
-Zaraz ci wszystko wyjaśnię. -powiedziałam i uciekłam do swojego pokoju. 
Chwyciłam za telefon i obdzwoniłam wszystkich znajomych Mai.
Zbliżała się 17. Czas by wszystko powoli szykować. Nagle do mojego pokoju wpadła Emilia.
-Powiesz mi wreszcie ?
-Robimy przyjęcie niespodziankę, a dokładniej to takie jakby ognisko w naszym ogródku.
-Może być, co mam robić ? Zaprosić ludzi  ?
-Już się tym zajęłam, ale mogłabyś pojechać na zakupy.
-Pojechać ?Czym hulajnogą ?
-Chwileczkę..-powiedziałam udając, ze myślę..- Wezwę ci wsparcie.
Ponownie chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do Filipa.
-Musisz mi pomóc- zaczęłam, kiedy tylko odebrał telefon.
-W czym ?
-Dowiesz się na miejscu.
-Zaraz u ciebie będę. -rzekł rozłączając się.
Zaraz po tym wybrałam numer do Marcina.
-Hej Marcin, tutaj Zuzka.
-No siema, już się stęskniłaś ?
-Okropnie- zażartowałam.- Masz samochód ?
-Oczywiście, że mam.
-No to cudownie, u mnie za 5 minut, ok ?
-U ciebie ?!
-A no tak, żółty dom, ulica Konwalii 5.
-Zaraz będę.
Z uśmiechem odłożyłam telefon.
-Posiłki wezwane- powiedziałam melodyjnie do Emilii.
 Chłopcy zjawili się po 10 minutach. Dokładnie wytłumaczyłam na czym polega ich zadanie. Dałam im długą jak mur chiński listę zakupów, kasę i patrzyłam jak w trójkę odjeżdżają spod domu. Ja natomiast udałam się do ogrodu i zaczęłam przygotowywać stół i ławki. Nagle usłyszałam dzwonek od bramy. Wychyliłam głowę by sprawdzić kto to. Przed ogrodzeniem stał Mikołaj. Oczy wyszły mi z orbit. Powolnym krokiem podeszłam do furtki.
-Obiecałeś, ze nie będziemy mieć żadnego kontaktu. Obiecałeś..- powtarzałam coraz ciszej.
-Przepraszam, przyszedłem złożyć tylko Majce życzenia i już znikam.
-Majki nie ma.
-A.. no trudno, a mogłabyś przekazać jej prezent ode mnie -spytał i wyciągnął zza pleców małe pudełeczko.
 Czułam się dziwnie. On chce dobrze. Przynajmniej pamięta o urodzinach mojej siostry. Nie to co ja, wszystko na ostatnią chwilę.
-Sam jej dasz- palnęłam- robię dla niej imprezę urodzinową, więc możesz zostać. Jeśli chcesz. -sama nie wiem dlaczego go zaprosiłam.
-Nie musisz tego robić. Po prostu jej to przekaż.
-Nie , zostań -rzekłam wysilając się na uśmiech.
-Naprawdę?
-Tak.-przełknęłam ślinę.- Możesz wziąć nawet Fabiana-sama nie wierzyłam w to co mówię.
-Fabian wyjechał dziś rano do Nowego Jorku, a ja wracam tam za 3 dni, więc będziesz mnie mieć z głowy.
-Skoro tak, to choć pomożesz mi z tymi urodzinami. Ostatni raz zachowajmy się jak najlepsi przyjaciele.
-Jesteś pewna ?
-Tak -rzuciłam otwierając bramkę i pokazując dłonią, aby wszedł.
-Dziękuję.-dodał z uśmiechem.
-Taa..
Zaprowadziłam go do kuchni i wyciągałam z szafek talerze i szklanki. Podawałam mu a on zanosił to na stół do ogrodu. W sumie przydała mi się jego pomoc, bo po 30 minutach ogród zmienił się nie nie do poznania. Na drzewach były porozwieszane żółte lampki, które po zaświeceniu dawały wspaniały efekt, stół był już prawie zastawiony, brakowało tylko jedzenia. Ognisko już się paliło, a wokół basenu zostały porozstawiane płonące pochodnie. Wszystko razem dawało wspaniały efekt.
Spojrzałam na zegarek. 18:25. Już miałam dzwonić do Emilii gdzie są kiedy właśnie samochód Marcina stanął przed bramką. W trójkę wysiedli z niego obładowani zakupami.
-Dłużej się nie dało.
-Dłuższej listy nie było -przedrzeźniał mnie Filip.
-Dobra, nieważne. Pomóżcie mi to szybko porozstawiać.
Z jedzeniem uporaliśmy się w 20 minut.
-Dobra teraz pomóżcie mi to wszystko zanieść do ogrodu.
Filip szedł pierwszy a my za nim. Kiedy wszedł do ogrodu osłupiał.
-Ładnie tu co ?-zapytałam z dumą.
-Ładnie, ładnie..ale co on tu robi!-prawie wykrzyknął.
-Jaaa..jaa..-zaczął się jąkać Mikołaj.
-Wynoś się stąd! Już dość ją zraniłeś!- krzyczał Filip.
-On zostaje!-zaprotestowałam.
-Alee, jak to?-spytał skołowany.
-Potem ci wyjaśnię, a teraz daj mi to- rzekłam biorąc z jego rąk sałatkę- i się uspokój.
Filip posłusznie wykonał to o co go poprosiłam, usiadł na huśtawce i pustym wzrokiem patrzył w dal. Ok. 19, pojawili się pierwsi goście. Z dumą zapraszałam ich do przygotowanego ogrodu. Czekając na resztę gości, poszłam się przebrać. Ubrałam niebieskie rurki i czarną koszulkę z Ciasteczkowym potworem, na to narzuciłam bluzę i wsunęłam na nogi czarne trampy.Wyciągnęłam z małego pudełeczka naszyjnik w kształcie słońca i schowałam go do kieszonki w bluzie.Zrobiłam lekki makijaż i wróciłam do ogrodu. Przed 20 byli już prawie wszyscy. Prawie, brakowało tylko solenizantki.Nagle zauważyłam światła nadjeżdżającego samochodu.  Słyszałam jak gaśnie silnik samochodu mojej mamy i kroki zbliżające się w stronę ogrodu. Kiedy w ogrodzie pojawiła się postać Majki, wszyscy na umówiony znak krzyknęli "NIESPODZIANKA"  Trzeba było widzieć jej minę. Była pełna zachwytu, przepełniona wzruszeniem i szczęściem.  Razem z Emilią wybiegłyśmy z tłumu i rzuciłyśmy się w ramiona Majce, krzycząc "Najlepszego !"
Z jej ust padało powtarzane sto razy słowo -Dziękuję.
-A i jeszcze to. -powiedziałam wyjmując z kieszeni wisiorek -Proszę.
Zauważyłam, ze Majki oczy robią się coraz bardziej wilgotne. Radość tryskała z niej na wszystkie strony.
-Jesteście najlepsze!- powiedziała przytulając nas.
-Wiadomo -rzekła skromnie Emilia.
Po odejściu od solenizantki rzucił się na nią dziki tłum gości z prezentami i życzeniami.
Korzystając z chwili podeszłam do Filipa i wytłumaczyłam mu dlaczego zgodziłam się by Mikołaj przyszedł . Przyjaciel ciepło się uśmiechnął .
-Jestem z ciebie dumny, że pokazałaś klasę.
-Dzięki.
Zarzucił rękę na moje barki. Nagle Sebastian /kumpel Mai/ wparował do ogrodu z ogromnym bumoksem i zapodał niezłą muzę. Wszyscy goście rzucili się do tańca. Kiedy w ogrodzie zapanowała (klik --->) piosenka Filip lekko na mnie spojrzał.
-Zatańczymy ?-niepewnie spytał.
-Pewnie- skwitowałam zaplatając mu ręce na szyi.
Chłopak objął mnie w talii i złączeni bujaliśmy się w rytm muzyki.  Czułam jego przyśpieszone bicie serca i niekontrolowany oddech. Zamknęłam oczy i położyłam moją głowę na jego ramieniu. Miałam wrażenie, ze cały świat zaczął wirować, mimo tego w jego ramionach czułam się cholernie bezpieczna. Kochałam takie momenty gdy czas przestawał istnieć, a ja zatapiałam się tylko w jednej chwili marząc by nigdy się nie kończyła. Filip nucił pod nosem ową piosenkę, co mnie strasznie rozbawiło. Nie otwierając oczu strzeliłam wielkiego smajla.
-Dziękuję, że jesteś- wyszeptałam mu do ucha.
-To ja dziękuję tobie. -rzekł.
Ponownie oparłam głowę o jego ramię i zanurzyłam się w muzyce. Nie wiedzieć kiedy poczułam szarpanie.
-Co ? -zdezorientowana spytałam.
-Ymm, bo widzisz.. piosenka się skończyła.
-Kiedy?!-zdziwiona zapytałam.
-Z jakieś 2 minuty temu. -rzekł Filip i wybuchł śmiechem.
-Nie śmiej się ze mnie! Zamyśliłam się. -skwitowałam.
-Mała, jest dopiero 23,a ja już się muszę zbierać. Jutro jadę do kuzynki i muszę się spakować.
-Odprowadzę cię.
Szliśmy mozolnym tempem przez park, co chwila na siebie zerkając. Nie było tematu do rozmowy. Nagle Filip złapał mnie za ręke i splótł ze sobą nasze palce. Zdziwiona na niego spojrzałam.
-Przeszkadza Ci to ?-spytał puszczając moją dłoń.
-Niee-odrzekłam i złapałam go za rękę.
Szeroko się uśmiechnęłam i zacisnęłam mocniej moją dłoń w jego dłoni.  Niespodziewanie Filip zatrzymał się i przycisnął mnie do drzewa. Czułam jego oddech na moim policzku. Zamknęłam oczy. Czułam przyśpieszony puls Filipa. Nie mogłam zapanować nad moim szalejącym oddechem. Otworzyłam oczy i spojrzałam w głąb oczów Filipa. Były takie lśniące i głębokie. Patrząc w nie miałam wrażenie, ze lecę przez ogromny tunel. Nie odrywaliśmy od siebie wzroku. Nagle Filip przysuną się do mnie o kilka centymetrów.
-Kocham Cię, zawsze kochałem. -wyszeptał.
-Nieee -jęknęłam jednego przyjaciele już przez coś takiego straciłam.
-Przepraszam, ale nie mogę tego dusić w sobie dłużej. Zuza szaleję za tobą. Nie mogę spać ,jeść, nawet z oddychaniem mam trudności. A dzień nie spędzony z tobą to dzień stracony. Nie chciałem pokazywać tego co do ciebie czuję, bo wiem, ze nie byłaś gotowa na nowy związek, ale dłużej tego nie dam rady ukrywać. To jest silniejsze ode mnie, rozumiesz ?
-Filip...- patrzyłam na niego pustym wzrokiem.
-Nie mów nic, dodarło .-rzekł spuszczając wzrok.
Ręką dotknęłam jego policzka i przejechałam po nim opuszkami placów. Podniosłam mu głowę by patrzyła na mnie. Zobaczyłam jego smutne oczy, które jeszcze przed chwilą biły radością i blaskiem. Przyjaźnie się uśmiechnęłam i wpiłam mu się w usta. W moim brzuchu ożyły motylki. Z namiętnością łączyliśmy się w pocałunku.  Po oderwaniu się od siebie Filip przyłożył czoło do mojego czoła i ponownie szepnął.- Kocham Cię.
Szybko przeanalizowałam naszą znajomość i doszłam do wniosku, ze od miesiąca już byliśmy parą.Był ze mną gdy najbardziej go potrzebowałam. Nie prosząc go o pomoc, po prostu sam się domyślał i mi pomagał. Stał się dla mnie najważniejszą osobą w moim życiu. Tylko jemu w pełni ufam, tylko on czuwał przy moim łóżku kiedy byłam w śpiączce. Tylko on wierzył, ze się obudzę.
Wiem, ze mnie nie skrzywdzi i nie zostawi. Stał się dla mnie całym światem. Stał się częścią mnie. To dzięki niemu pustka po Mikołaju się wypełniła. Dzisiaj w pełni się przekonałam, ze żyję dla niego,a on dla mnie.
-Ja ciebie też -szepnęłam ponownie łącząc nasze usta w całość.

_____________________________________________
Siem, siema!
Co tam, bo u mnie zajebiście.
Wreszcie wszystko się układa!
WAKACJE za niedługo. Mam tylko
nadzieje, ze nie miną tak szybko jak pół
roku 2012r.
UWAGA! ROZDZIAŁY BĘDĘ DAWAŁA TYLKO DO 28 CZERWCA,
BO JADĘ NA WAKACJE. WRACAM DOPIERO POD KONIEC LIPCA.
Zauważyłam, ze coraz mniej osób
to czyta. No trudno. Widać że już
nie piszę jakoś w miarę, no pech.
Mam tylko prośbę dla tych co zostali.
podzielcie się swoimi wrażeniami po rozdziale.
Nawet nie wiecie jak komentarze motywują
mnie do działania.
Dobra nie zanudzam i do zobaczyska.
Narazicho

11 komentarzy:

take.me.respect pisze...

Jej, naprawde świetne nie spodziewałam się tego ;)
Pisz szybko kolejny :D

`dinuśka. pisze...

nie zanudzaj !
Yeah cieszę się że u ciebie wszystko gra i jest Okej . jak to mniej osób ?? Ja czytam i uwielbiam te twoje dłuuugie, wyczerpujące rozdziały. Piszesz z sensem i ciekawie . - a o to chodzi .

co to tego rozdziału bardzo mi się podoba, cieszę się że i Zuzka jest szczęśliwa, i pacz jak dobrze że jej nie uśmierciłaś . :D
czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział .

buu , jak wyjedziesz to umrę z nudów ! co ja będę czytać ?!
Pozdrawiam i życzę aby szczęście Cię nie opuściło.

Wiewióra pisze...

Nie zanudzasz , zawsze świetnie piszesz na początku nie mogłam w to uwierzyć . Musiałam sobie to przeanalizować . Po chwili do mnie to doszło . Na końcu się popłakałam ;D ;pp

Anonimowy pisze...

Wiedziałam. I dobrze, że są razem.:D

Anonimowy pisze...

impreza urodzinowa <3
świetnie! piszesz co raz lepiej. NIE ZANUDZASZ! ;D
to jak masz zamiar pisać tylko do 28 to pisz przez te dwa tygodnie bardzo często. ! ;p

Anonimowy pisze...

Ja wiedziałam !. I dobrze :D. Achh. Jesteś Artystką :D :*

Anonimowy pisze...

Geenialne poprostu. Cały czas czytam. <3

Magda. pisze...

ej pisz dalej ! : D
czekam na następny ! : )

Anonimowy pisze...

napewno dalej dużo osób czyta twoje opowiadanie..:d bo jest świetne:** tylko komentować im się nie chce....rozdział genialny...<33..a i super że Filip z Zuzą są razem..^^..czekam na kolejnyy..;d

Smerff ;d pisze...

Dawno , tu nie czytałam , i to nie z tego względu że niby " zanudzasz " tylko nie miałam czasuu . Ten rozdział jest Genialny , zresztą , jak wszystki inne . Pisz dalej !

smiley.loove pisze...

aww... słodko ;*
tak myślałam, że on coś do nie j czuje :)