czwartek, 29 marca 2012

Rozdział XIV♥

Dzień zapowiadał się na nudny. Słońce leniwie ogrzewało nasze ciała, a wiatr delikatnie bawił się naszymi włosami. W skateparku było pełno ludzi. Nawet nie chciało nam się przepychać do ramp. Usiadłyśmy po drzewem i cieszyliśmy się piękną pogodą. Nasz wzrok przykuła postać jadąca na białym bmx'ie.
-FILIP!!- rozdarłam się na całe gardło.
Chłopak popatrzył się po czym przyśpieszył i odjechał. Stwierdziłam jego zachowanie za co najmniej dziwne.
-Chodź!-powiedziałam wstając.-Zobaczymy co jest grane.
Ruszyłyśmy w stronę domu Filipa. Na miejscu stanęłyśmy przed ogromnymi drzwiami i niepewnie nacisnęłam dzwonek. Otworzyła nam piękna.wysoka blondynka w sukience w kwiatki.Domyśliłyśmy się, ze to jego mama.
-Dzień Dobry! -przywitałyśmy się.-Zastałyśmy Filipa?
-Tak.Wejdźcie.-rzekła otwierając szerzej drzwi.-Jest u siebie.
Wbiegłyśmy po schodach i bez pukania otworzyłyśmy białe drzwi. Zobaczyłam ogromne pomieszczenie o ślicznym żółto-pomarańczowym kolorze. Wzrok przyciągały ogromne szklane drzwi balkonowe, przez które wpadało światło słoneczne. Na łóżku leżał chłopak, który był zdziwiony naszą obecnością. Nakrył twarz poduszką i obrócił się w stronę ściany.
-Wyjdźcie- powiedział chłodno.
-No przestań-powiedziałam szczerząc się jak głupia.
-Daj spokój i wyjdź.- usłyszałam ledwo, ledwo przez poduszkę którą zakrywał ryjca.
-Jak masz coś do mnie to wal, a nie chowaj się za poduszką.-rzekłam wyrywając mu jaśka z rąk.
-Zadowolona. ?-powiedział chamsko
-Co ci się stało? -zapytałyśmy prawie jednogłośnie patrząc na jego podbite oko.
-Nieważne, proszę idźcie sobie.
-Nie-powiedziałam stanowczo siadając na łóżko.-No więc?
-No więc co ?
-Kto ci to zrobił ?
-Ymm. wyjebałem się na rowerze.
-Taa, i chodnik cie tak urządził  ?-spytała Klara.
-Możliwe.
-Dobra wiesz, nie ma sensu.-powiedziałam zrezygnowana do Klary.
Spojrzałam wrogim spojrzeniem na Filipa.
-Jedno życzenie spełnione: wychodzimy, zostały Ci tylko dwa.-rzuciłam zamykając za sobą drzwi.
"Jaki idiota"-przebiegło mi przez myśl. Ja na jego miejscu dawno bym mu powiedziała, ale on nie. Chce zgrywać bohatera. I tak się dowiem kto go tak urządził. Miałam ochotę nawtykać Filipowi. Niby traktuje mnie jako przyjaciółkę, a ma przede mną tajemnice. I już bym się nie dziwiła jakby ukrywał, ze ma HiV'a czy coś równie gorszego, a on ukrywa to ,ze ktoś mu przywalił. No to jest chore! Ze złości policzki zaczęły mi się czerwienić, a oczy robić się coraz mniejsze. Mocniej i mocniej zaciskałam swoje pięści. Niby taka błahostka a potrafiła mnie doprowadzić do takiego stanu. 
-Uspokój się bo eksplodujesz. -powiedziała Klara łapiąc mnie za rękę.
-Wiem, ale wkurzyłam się. Jaki kretyn-prawie krzyknęłam.
-Zuzka wdech i wydech, wdech..-powtarzała w kółko.
W sumie trochę mnie to uspokoiło. Stwierdziłam, ze niech sobie robi co chce.! Ja też mu nic nie będę mówić, a co! Jak on mi tak to ja mu tak samo!
-Już ? -zapytała przyjaciółka.
-Tak, jest okej.
Wracałyśmy mozolnym krokiem przez park kiedy spotkałyśmy Kubę.
-O Klara, jak dobrze,że cię spotkałem-zaczął chłopak.
-Też się cieszę, ze cię widzę-cwaniacko wtrąciłam.
-No tak, cześć cześć. -dodał- Klara możemy porozmawiać.  ?
Spojrzałam na speszoną przyjaciółkę, która nie umiała wybełkotać słowa i tylko delikatnie pokiwała głową.  "Zakochani" zaczęli się powoli ode mnie oddalać, aż w końcu zniknęli z mojego pola widzenia. Nagle w mojej kieszeni poczułam wibrację. Ostrożnie wyciągłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz. "Jedna wiadomość od 'Mikołaj.♥'" Uśmiechnęłam się jak bezdomny widząc bigos i szybko kliknęła "pokaż".
 ["Kotek możemy się zobaczyć. Stęskniłem się."]
'O jakie to urocze'- przebiegło mi przez myśl. Szybka odpowiedź.
 ["Gdzie i kiedy? "]
Na kolejną wiadomość, czekałam czekałam i się nie doczekałam. Stałam jak głupia na środku alejki wpatrując się w ekran telefonu. Niespodziewanie poczułam czyjeś ręce obejmujące mnie w tali. Poczułam zapach, który kojarzył mi się tylko z jedną sobą.
-Mikołaj! Co ty tutaj robisz ? -zapytałam szczerząc się jak głupia.
-No mieliśmy się zobaczyć. Więc jestem.
-Ale skąd wiedziałeś, że ja...
-Powiedzmy, ze wyczułem cię telepatycznie.-przerwał mi
Cicho się zaśmiałam i złączyłam moje usta z jego. Teraz jak i za każdym razem pojawiło się stado motyli mających ADHD, które bawią się w berka w moim brzuchu. To chyba przez nie miałam wrażenie,że ja go kocham. Tak w sumie to teraz byłam tego pewna.  Kiedy w końcu zeszłam na ziemię. Czułam, ze coś mam na ustach. Przejechałam po nich palcem i zobaczyłam krew. Niespokojnie zerknęłam na Mikołaja. Spostrzegłam, ze ma przeciętą wargę. Jak mogłam tego nie zauważyć ? "Miłość zaślepiła mi oczy. "-szybko sobie wytłumaczyłam.
-Co ci się stało? -zapytałam. Dziwne jak jednego dnia pytasz w kółko o to samo.
-Dostałem drzwiami jak wychodziłem w domu.
-Ouu. Boli ? -spytałam z troską.
Mikołaj szybko zbliżył swoje usta do moich i złożył na nich krótki pocałunek po czym dodał- Już nie.
Zaśmiałam się i chwyciłam jego dłoń.
-O jak miło- wtrącił.
-No chyba jesteśmy parę, nie  ?
-Tak. Na szczęście tak.
-Niech no tylko spotkam to "szczęście", które mnie zeswatało z takim chłopakiem to już sobie inaczej pogadamy!-zażartowałam.
-Osz ty! -rzucił i zaczął mnie łaskotać.
-Nie,nie,nie! -krzyczałam starając się mu wyrwać.
W końcu się udało i jak najszybciej zaczęłam biec przed siebie. Uciekałam przed Mikim skręcając w różne uliczki, chowając się za drzewa. Ten nie dając za wygraną w końcu mnie złapał. Tarzając się ze śmiechu leżeliśmy na zielonej trawie i wpatrywaliśmy się w bezchmurne niebo.
-A wracając do tego szczęścia . Moim jesteś ty.-powiedział patrząc mi głęboko w oczy.
Poczułam uczucie ciepła tam gdzieś w środku. W środku mojego serca. Cholernie miłe uczucie wiedzieć, ze jest się dla kogoś żyć, że ktoś cię kocha. I nie chodzi mi tu o rodzinę, bo on w pewnym stopniu są do tego "zmuszeni". Chociaż wiem, ze są skrajne przypadki gdzie mama porzuca swoje dziecko lub gdy brat zabija brata. Na szczęście ja jestem w normalnej rodzinie.// Mikołaj zbliżył swoją głowę do mojej i szepną mi do ucha. -Kocham Cię.
-Wiem-szybko odpowiedziałam.
-Nie czekałem na taką odpowiedź.-wymamrotał.
-Wiem-rzuciłam wystawiając mu język.
-No wiesz! Ja do ciebie z sercem na tacy, a ty?
-Moje serce ?Hmm..ostatnio widziałam go w pokoju pod łóżkiem, ale teraz nie jestem pewna.
-Ha Ha Ha bardzo śmieszne.
-No tak jakoś mnie naszło na rzucanie sucharami. -dodałam po czym głośno się zaśmiałam.
-Boże i za to cię kocham. Kocham jak wariat.
-Ja ciebie też. -odpowiedziałam wtulając się w niego.


 __________________________________________________________
Siema.
No i jest rozdział XIV.
Uff...całe szczęście,że jest.
Nie pisałam długo, bo nie miałam
żadnego pomysłu na dalszą historię.
Aż tu nagle pewna Dżina, kazała
mi ogarnąć dupsko i coś napisać.
No i napisałam. Nie wiem czy to jest dobre.ani
czy ma to jakikolwiek sens, ale nic innego
nie umiałam stworzyć.
Dobra to tyle.
Narazicho.
/a chciałabym zobaczyć ile osób to czyta. więc.

Czytasz to Komentujesz. 

8 komentarzy:

szczęściara pisze...

zajebiste <3
czekam na nexta i
zapraszam do siebie ^^

Anonimowy pisze...

po prostu masz talent;) czekam na następną część;p

Anonimowy pisze...

Suuuppppeeerrr!!! <3


Kara. :)

Anonimowy pisze...

zajebiste ;D

smiley.loove pisze...

super... oby tak dalej ;)
zaproo do mnie ;))

take.me.respect pisze...

Podoba mi się. ;)

~ Onaa . ;* pisze...

Chcemy następne . !
To jest boskie boskie i jeszcze raz boskie . !
Jak nie dodasz , to cię skatuje i powieszę za nogą za moim oknem . hahahahahah. xd
Więc, na Twoim miejscu bym już pisała następne. Grr. ;D

Pzdr.
Wiikuś. ;*

Anonimowy pisze...

masz niesamowity talent , te słowa , zdania sklejasz w jedną wspaniala całość .
ten blog jest ciekawy i interesujący , :D
z radością czytam bo wiem że nie piszesz bzdur wyssanych z palca ale dodajesz prawdziwe wątki . :]
ciekawe jest też to że te opowieści mają charakter młodzieżowy i zabawny ^^
oby tak dalej xd

a jak narazie możesz mnie uznać za stałego czytelnika .

dina.