sobota, 9 czerwca 2012

Rozdział XXVI ♥

Rano obudziły mnie promienie słoneczne bezczelnie wkradające się do mojego pokoju. Zerknęłam na zegarek 8:45. Nie wierzyłam, że obudziłam się tak wcześnie. No nic wstałam i poczłapałam się do łazienki. Wzięłam szybką kąpiel, umyłam zęby i uczesałam się. Wróciłam do pokoju i wyciągnęłam z szafki niebieskie spodenki, białą bokserkę. Przewiązałam czarną bandamkę na głowię i wsunęłam czarne trampy na nogi. O 10 byłam już w stanie pokazać się ludziom. Zeszłam na śniadanie. Trochę pogadałam z rodzinką, a o 11 wzięłam deskę i pojechałam do skate parku. Po drodze kupiłam sobie Big Milka. Otworzyłam loda i już miałam poczuć jego smak gdy ktoś we mnie wszedł. Lód upadł na chodnik.
-Ej patrz jak chodzisz! -wyjechałam z grubej.
-Przepraszam. -odpowiedział chłopak. Spojrzałam na niego.
-Ma..Marcin. ? -zapytałam.
-Tak. Gieniu wiszę ci loda. -powiedział.
- Nie Gienia tylko Zuza -powiedziałam wystawiając język
-Wiem.-wyszczerzył się.
-Skąd.? Fabian.
Pokiwał twierdząco głową.
-Wiadomo. -bąknęłam
-Dobra, to chyba wiszę ci loda ?
-Nie musisz, ale skoro nalegasz to poproszę jagodowego! -wyszczerzyłam się.
-Ok ZuzowataGieniu.  Ej wiesz co sobie pomyślałem,że będę nazywać cię Ziuta.
-Dlaczego tak ?-spytałam zdziwiona .
-Bo każdy kto należy do mojej paczki ma wymyślony Nick prze ze mnie.
-To znaczy ,że jestem w twojej paczce?-spojrzałam na niego kątem oka.
-Tak . Znaczy jeśli chcesz.
-Mmm ,kusząca propozycja . Ale skąd mam mieć pewność  , że ty i twoja gangsta nie macie po 40 lat i nie jesteście pedofilami ?
-Skąd ty to wiesz. ?-zapytał wytrzeszczając oczy. Jednak po chwili wybuchł niekontrolowanym śmiechem.- nie no powaga żartownisiu,koniec tych podejrzeń. To jak,chcesz ?Wiesz nie często zapraszamy nowe osoby do naszej paczki , więc powinnaś czuć się wyjątkowo .
-Wyjątkowo ,mówisz. Mimo tego, ze cię nie znam, to zaryzykuję.
-To znaczy tak ?
-Tak. Tylko uważajcie bo wjadę wam na psyche.
-Hahh , zobaczymy kto komu . Mam nadzieję ,że polubisz `moją małą rodzinkę.`
-Wszystko w swoim czasie.
-A kiedy będziesz chciała ich poznać ? -spytał.
-Najpierw to chyba my się powinniśmy lepiej poznać.
-Ymm ,może masz racje.Chodźmy na te lody, to sobie pogadamy. -dodał z uśmiechem.
-Nadal nie wiem czy to dobrze, ze umawiam się z nieznajomym na lody- wyszczerzyłam się.
-Dobrze, będziemy mieć więcej tematów do rozmów. A sprawiasz obraz dziewczyny ,która zagubiła się w rzeczywistym świecie i potrzebuje oderwać się od rzeczywistości . A ja daje ci tą szansę.
-Ooo ,mówisz jakbyś był mną.
-Hahh , czy to był komplement. ? -spytał unosząc jedną brew do góry.
-Mów co chcesz, ja tam jestem zajebistą osobą, czyli przyrównanie do mnie jest komplementem w stu procentach.
-No nie wątpię.
-A o co ci chodziło z tą szansą na lepszy świat ?
-Zobaczysz, nic się nie bój.
-Jak na razie się nie boję.

Po 15 minutach drogi stałam przed lodziarnią i czekałam na swoje jagodowe lody. W końcu ujrzałam chłopaka, który szedł w moją stronę z owymi słodyczami.
-Dasz się wyciągnąć na spacer ?- niepewnie spytał.
-W sumie, nie mam na dziś jakiś konkretnych planów.
-To znaczy tak ?
-Tak, to znaczy tak. -zaśmiałam się
Długo spacerowaliśmy i rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim bardzo ciekawych rzeczy. Mianowicie jako 7 latek nabawił się fobii do koni i do dziś boi się tych zwierząt. Śmieszy mnie ten fakt, bo jak sam powiedział jego ojciec ma ogromną stadninę i ma nadzieje, ze syn kiedyś przejmie po nim interes. Hodowca koni, który boi się koni. Marcin ma młodsze o 10 lat siostry bliźniaczki. Siedmioletnie dziewczynki podobno nieźle mu dają w kość.  Marcin mieszka na obrzeżach Krakowa. Trochę zdziwił mnie fakt, ze zna Fabiana, bo on tak jak Mikołaj mieszka w Nowym Jorku.  Szybko wyjaśnił, że kiedyś Fabian mieszkał koło niego. Ciekawiło mnie czy wie, ze jego kolega jest gejem.  Okazało się, że też dowiedział się niedawno. Czyli nie jestem sama. Spędziłam z nim całkiem miłe popołudnie. Brakowało mi takiej rozmowy "o niczym" . O 16 się rozstaliśmy on poszedł w swoim kierunku, a ja w swoim. Polubiłam go, tylko nie wiem czy znowu nie popełniam tego błędu, ze za szybko ufam ludziom. Jestem zbyt naiwna i niektórzy to wykorzystują. No, ale nic. Taka jestem i jedno przejechanie się na Mikołaju najwidoczniej nic mnie nie nauczyło. Mam nadzieje, że mało jest takich osób jak on. Ostatnio doszłam do wniosku, że nie mogę żyć przeszłością i ciągle użalać się nad sobą, bo mnie chłopak zranił. Tak już na świecie jest. Zdałam sobie sprawę, ze się zmieniłam i jestem kimś kim nie chcę być. Teraz płaczę z każdego durnego powodu. Kiedyś byłam inna, kiedyś powiedziałabym chłopakowi po zerwani "chuj ci w oko." i żyłabym dalej. Muszę wrócić na stary tor i nie dać się w tym pieprzonym świecie! Łzami nic nie wskóram, muszę zacząć działać.  W świetnym humorze wróciłam do domu. Na wejściu przywitała mnie Emilia.
-No co jest ? -spytałam rozweselona.
-Nie mów, ze zapomniałaś.
-Ale o czym ? -spytałam zdziwiona.
-Majka ma urodziny.
-O kurde. , zapomniałam.
-Witam w klubie. Musimy szybko coś wymyślić.
-Mam! -krzyknęłam jakby olśniona.
-Co ?
-Zobaczysz, chodź!-niemal krzyknęłam i pociągnęłam ją za sobą.


___________________________________________
Siema.
Wiem, wiem miało być długie.
Ale parę osób prosiło mnie bym dodała wcześniej.
Więc jest krótkie. ;p
Soryy, ze dopiero teraz,
ale miałam strasznie zawalony tydzień .
Wybaczcie. :D
Dobra nie rozpisuję się,
Narazicho <3
PS:(Dziękuję Kasi, za pomoc przy rozdziale, i za wymyślenie wątku o ZuzowatejGieni. )




niedziela, 3 czerwca 2012

Rozdział XXV ♥

-Klara! -rzuciłam się na nią z uściskiem. -Przepraszam, przepraszam, ze mnie nie było.!
Zobaczyłam na jej twarzy minę typu "WTF"
-Możemy pogadać.  ?-zapytałam.
-Nie widzisz, że ona już ma z kim gadać ?-wtrąciła Daria.
-No widzisz, moje oczy przez ten tynk na mordzie uznały cię za budynek, a nie za człowieka.
Spojrzałam na Klarę, a ta cicho się zaśmiała.
-Przy koledze to twarda jesteś -powiedziała i rzuciła okiem na Filipa.
-Zamknij się, bo nie z tobą chcę rozmawiać. -rzuciłam oschle w kierunku Dari. - To co pogadamy ? -zwróciłam się do Klary
Ta tylko zerknęła na grobową minę Dari i odpowiedziała -Jestem zajęta.
Zobaczyłam szeroki uśmiech na twarzy panny D. No tak, mogłam się tego spodziewać.
-No trudno, ale jakby co to dzwoń. -dodałam z uśmiechem i wróciłam do Filipa.
Zjadaliśmy lody wyszliśmy z lodziarni. 
-No to co teraz robimy? -zapytał.
-Kino ?
-No niech będzie.
-Ale na co ?
-Na horror! -prawie wykrzyknął .
-Rec 3 Geneza ?
-Tak, tak ,tak .
-No dobra.

Poszliśmy do kina. Filip kupił w kasie 2 bilety, popcorn i cole i już siedzieliśmy na odpowiednich miejscach, czekając aż film się zacznie.  Nie mogłam skupić się na filmie, bo nieznajomy chłopak, który siedział koło mnie cały czas chwytał mnie za rękę. Tłumaczył się, ze niby nie chcący, że to przez to że się boi i tak dalej.
Kiedy koleś znowu dotknął mojej ręki nie wytrzymałam.
-Ee kolo, ogarniesz się czy mam cię ogarnąć. -zwróciłam mu uwagę.
-Sorry, ale to nie moja wina, ze przy tobie czuję się bezpieczniej.
-Słaby tekst na podryw, więc sobie daruj -wyjechałam z grubej.
-Ostraaa.! Mee gustaa.-powiedział to tak dziwnie, ze wybuchłam śmiechem
Jakaś pani z tyłu mnie upomniała. Spojrzałam na Filipa, był tak wciągnięty w film, ze nawet nie zauważył, ze z kimś rozmawiam.
-Laska jak masz na imię ? -spytał szeptem nieznajomy.
-Gienka- bez wahania skwitowałam.
-Miło. Jestem Marcin.
-Taa, niech będzie.
-Może potem gdzieś wyskoczymy ?
-Mam chłopaka powiedziałam i pokazałam palcem na Filipa.
-Naprawdę ? -było ciemno, ale zauważyłam, ze chłopak posmutniał.- W sumie to się nie dziwię , ze masz chłopaka.
Zaśmiałam się.
-A ty co na taki straszny film sam przyszedłeś ?
-Nie z kolegą.
-No to co się jego za łąpe nie trzymasz tylko jakąś nieznajomą dziewczynę łapiesz za rękę ?
-On nie jest w moim typie.
Lekko się zarumieniłam.  Do końca filmu gadałam z Marcinem. Chłopak zaprosił mnie i Filipa na kawę po filmie. Zgodziłam się. Kiedy na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a światło się zaświeciło ujrzałam twarz Marcina. Blondyn o niebieskich oczach. Ciacho. Teraz nie żałowałam, ze idziemy na tą kawę.
-Gienia poznaj Fabiana -powiedział pokazując na swojego kolegę.
-Gienia ?!-powtórzył Fabian
-Fabian! -wytrzeszczyłam oczy
-To wy się znacie?-pytał skołowany Marcin.
-Jednak odwołamy tą kawę -powiedział Filip.
Jak najszybciej wyszliśmy z kina. Moje policzki ponownie stały się mokre. Tak cholernie boli mnie jak coś przypomni mi o Mikołaju.  Czy już nigdy nie będę mogła w stanie normalnie funkcjonować ? Filip odprowadził mnie do domu. Chwilę posiedział ze mną. Milczał. Wiedział, że teraz rozmawiam z moim myślami i nie chciał mi przeszkadzać . On rozumiał mnie jak nikt. Podniosłam głowę i się do niego uśmiechnęłam. To był nasz znak, z eon może już iść bo jest okej. Pocałował mnie w czoło i wyszedł . Zostałam sama z moim umysłem. Kochałam moje myśli, a zarazem nienawidziłam. Potrafiły podnieś mnie na duchu,a jednocześnie dobić. Kłóciłam się z moim mózgiem do rana, aż koło 5 zasnęłam.

 ________________________________
Siema.
Przepraszam, że rozdział nie pojawił się wczoraj.
Nie dałam rady.  Jak widzicie w tym też nic specjalnego
się nie dzieje. W sumie to dałam go tak trochę na siłę
No ale nic. Następny bd ;lepszy. Tzn. mam nadzieje
że będzie lepszy. <3
Narazicho

wtorek, 29 maja 2012

Rozdział XXIV ♥

Tydzień później.
Dziś wróciłam do domu. Po całym szeregu badań i spotkań u pani psycholog w końcu jestem wolna. Staram się wrócić do normalnego życia, ale nie jest to łatwe. Od tygodnia nie spotkałam się z Mikołajem, w sumie to już od ponad miesiąca, ale liczę od dnia w którym powróciłam do żywych. Unikam go, bo boję się tego spotkania. Nie wiem co miałabym mu powiedzieć i nie wiem co mogłabym od niego usłyszeć. Jak na razie nie śpieszno mi aby odbyć tą rozmowę. Filip pomaga mi jak tylko może. Robi wszystko abym nie myślała o Mikołaju. Udaje mu się to. Coraz rzadziej wracam pamięcią do tych dni spędzonych z nim. Wiem, ze teraz będzie już tylko lepiej. Siedziałam w pokoju i wpatrywałam się w plakat GrubSona. Normalnie kocham gościa, kocham jego głos i to o czym śpiewa. Włożyłam słuchawki w uszy i zapuściłam piosenkę  "Złap za... (klik)" Ta piosenka dała mi dużo do myślenia.  "Wiesz jaki jest najgorszy błąd ,uciekać przed samym sobą. " -leciało mi po głowie. Przeciez Mikołaj nadal był cząstką mnie. A on miał w sobie część mnie.  Więc nie mogę przed nim uciekać,  to tak jakbym uciekła przed sobą. Zagryzłam wargi i napisałam sms'a do Mikołaja. 
"[Za 10 min. w parku. Skończymy to raz na zawsze. ]" -wyślij do Skarbuś.  Kurdę muszę zmienić nazwę, albo całkowicie go usunąć.
Szybko się przebrałam. Założyłam czarne rurki, biały T-shirt i czerwoną koszulę w kratę. Do tego białe najkesy. Pociągnęłam rzęsy tuszem, chwyciłam telefon i zbiegłam po schodach.
-A ty dokąd ? -zapytał tata.
-Idę.
-To zauważyłem, ale gdzie ?- dopytywał.
-Spotkać się ze znajomymi.
-Rozmawialiśmy już o tym, ze się o Ciebie martwię po tym wszystkim.  I nie chce abyś zadawała się z nieodpowiednimi ludźmi.
-Nieodpowiednimi ? Chcesz powiedzieć, ze to ty będziesz mi mówić kto jest odpowiedni a kto nie ? -zaśmiałam się i wyszłam z domu.
Słyszałam za sobą jeszcze krzyki taty, ale nie zważałam na to, szłam przed siebie. W niecałe 5 minut była w parku. Usiadłam na  ławce i czekałam. Nagle za drzewa wyłoniła się postać Mikołaja.
-Cześć- powiedział niepewnie i usiadł obok mnie.
-Cześć -odpowiedziałam odsuwając się na koniec ławki.
-Jak się czujesz ?
-Zajebiście, wiesz.
-Przepraszam, ze nie przyszedłem do ciebie jak się obudziłaś. Domyślałem się, że jestem ostatnią osobą, którą chciałaś widzieć.
-Masz racje.
-A więc po co się spotkaliśmy ?
-Pasowało by to wszystko wyjaśnić. - zawiesiłam głos - Jak to z nami jest ?
-Nijak.
-To znaczy kim dla siebie jesteśmy.
-Aktualnie to chyba wrogami, ale nie chce , żeby tak było. -rzekł i złapał mnie za rękę.
Kiedy poczułam ciepło bijące z jego dłoni momentalnie wszystkie wspomnienia wróciły. Serce zaczęło bić jak oszalałe a w sercu motylki pobudziły się do życia. Przełknęłam ślinę i zabrałam rękę.
-Ja też nie, to znaczy nie wiem..zagubiłam się w tym wszystkim.
-Pomogę ci się odnaleźć -powiedział z uśmiechem.
-Daruj sobie. Ale skoro chcesz mi pomóc, to proszę nie utrzymujmy żadnych kontaktów ze sobą. Zapomnijmy o tym, że się znamy. -nie chciałam tego, ale to było jedyne wyjście aby się uwolnić od tej cholernej miłości.
-Chcesz tego ? -zapytał spuszczając głowę.
-Tak - skłamałam.
-Skoro tak, to już mnie więcej nie zobaczysz. Obiecuję. Przynajmniej tej sprawy nie zjebie..
-Trzymam cię za słowo.
-Mam nadzieje, ze będziesz szczęśliwsza. -rzekł i pocałował mnie w policzek. Gwałtownie obróciłam głowę
Mikołaj wstał i ruszył przed siebie.  Serce zaczęło mnie momentalnie kuć. Wiedziałam, że nie jest to najlepsza decyzja, ale jedyna jaką brałam pod uwagę. Nie chciałam być teraz sama, więc poszłam do Filipa. Bez pukania weszłam do jego domu, szybko wbiłam do jego pokoju i rzuciłam się na jego łóżko.
-Eee nie tak szybko. Poczekaj chociaż aż rodzice zasną. -powiedział dziwnie się na mnie patrząc.
-Zamknij się debilu!- powiedziałam i rzuciłam w niego poduszką.
-Mam to traktować jako zachętę.  ?-rzekł i śmiesznie poruszył brwiami.
Wybuchłam śmiechem widząc jego dziwne miny.
-Ciesze się, że humor ci wrócił.
-Ja też, i to dzięki tobie! -powiedziałam i wystawiłam język.
-Oj tam, -wyszczerzył się.
-Chodźmy na lody!
-Dobry pomysł.
Szybko się ubraliśmy i wyszliśmy z domu. Szliśmy alejkami w parku wygłupiając się i śmiejąc. Przed nieznajomymi udawaliśmy, ze jesteśmy z Nowego Jorku.  I z tego miejsca muszę przeprosić wszystkich nowojorczyków, bo strasznie skaleczyliśmy ich język. Przed lodziarnią spotkałam dobrze mi znaną osobę. Klarę. Z nią było podobnie jak z Mikołajem, nie gadałam z nią. To moja przyjaciółka a nasze kontakty się rozluźniły. Przechodząc obok niej spuściłam głowę i udawałam, ze jej nie widzę. Przez ten miesiąc się zmieniła. W sumie ja też. Aktualnie ufam tylko Filipowi. Wiem, że on zasługuje na moje zaufanie. A Klara..teraz to ja jej nie znam. Inne towarzystwo ,inny styl ubierania, inne odzywki, inna osoba. Niegdyś była to niedbająca o wygląd dziewczyna z skate parku . Dziś krótka mini, bluzka z dekoltem po pępek i mnóstwo tapety na twarzy. A co się stało z Kubą? Nie widuję go w ogóle. Pewnie zamieniła go na tych obdartusów z , którymi szwenda się po mieście. Za dużo się przez ten miesiąc zmieniło. W sumie nie dziwię się skoro teraz Klara trzyma się z Darią. Kto to Daria ? Laska ze szkoły, która nigdzie nie rusza się bez swojej świty. Panna tapeciara, lansiara,tandeciara, plastik do potęgi entej i tak dalej.
Wręcz mnie nie znosi- ze wzajemnością. W szkole ciągle prowadziłyśmy jakieś kłótnie. Nie było dnia abym jej czegoś nie powiedziała. To znaczy nie tylko ja, Klara też darła z nią koty. A teraz to BFF. No nic, ludzie się zmieniają, tak już jest i tak będzie. Żal mi jedynie, że nasza przyjaźń kończy się niewiadomo przez co.
Weszliśmy do lodziarni i zajęliśmy miejsce. Filip poszedł po lody a ja wpatrywałam się w okno, przez, które było widać moją"przyjaciółkę". Nagle nasze spojrzenia się spotkały na co ona gwałtownie odwróciła głowę.
Zaśmiałam się pod nosem i spoglądałam teraz na Filipa, który szedł w moją stronę z ogromnymi pucharkami lodów.
-Trochę tak dziwnie we dwójkę, nie sądzisz ?
-Wiem, kiedyś to były czasy jak w trójkę siedzieliśmy tu i rzucaliśmy się lodami.
-Tak, masz racje. Szkoda, ze Klara już nas nie potrzebuje.
-Też żałuję.
-Może powinnaś z nią pogadać ?
-O czym ?
-Ejj no przecież się przyjaźniłyście. Nie możecie tego zaprzepaścić. Znowu chcecie być wrogami ?Tak jak kiedyś.
-No co ty. -powiedziałam i zawiesiłam głos - Ale nie wie o czym z nią mam rozmawiać. O nowym lakierze do paznokci.  ? Przecież ja jej już praktycznie nie znam.
-Uwierz mi to ta sama Klara tylko trochę zagubiona. Po tym jak Kuba wyjechał całkowicie się załamała. Wiesz przecież jak go kochała. Nie miała z kim o tym porozmawiać, więc znalazła sobie koleżanki, które ją wysłuchały....,a przy okazji zmieniły.- powiedział- Musisz jej przypomnieć kim jest tak naprawdę.
-Dlaczego mi wcześniej nie powiedziałeś, że Kuba ją zostawił  ?-rzekłam z wyrzutem.
-Nie chciałem, abyś się denerwowała. A po za tym liczyłem, ze sama Ci o tym powie.
-Muszę z nią pogadać. -powiedziałam i wstałam z miejsca.
Już miałam wybiec z lodziarni, kiedy ktoś właśnie wszedł do lokalu. Zamarłam, nie wiedziałam co powinnam zrobić. W głowie kłębiło się pełno myśli.



_________________________________________________
Siema.
Rozdział taki se- nie podoba mi się.
Zdjęcie takie trochę nie do tematu,ale nie
chciało mi się szukać.
Następnym razem bardziej się przyłożę.
Trzymcie się :*
Narazicho .

sobota, 26 maja 2012

Rozdział XXIII ♥

Krążyłam w śród cichej ciemności, aż do momentu kiedy do moich uszu dostał się dźwięk pikającej maszyny. Chciałam się poruszyć, otworzy oczy ,cokolwiek. Ale nie miałam siły by nawet drgnąć. Czułam jak ktoś trzyma mnie za rękę. chciałam zobaczyć kto to jest. Niestety nie byłam na tyle silna. Miałam wrażenie jakby moje całe ciało było sparaliżowane. Męczyłam się samym myśleniem. Nie wiem kiedy ponownie odpłynęłam do krainy ciemności. Kiedy znowu "oprzytomniałam" czułam jakby moje powieki były czymś oświetlane,  czułam nawet ciepło bijące od tego światła. To chyba promienie słoneczne oświetlały moją twarz. Ponownie starałam się otworzyć oczy. Skupiłam się i małymi krokami starałam się podnieś powieki. Jedna powieka drgnęła o 2 milimetry i zobaczyłam rozmazany widok zielonej sali. Więcej nie widziałam ponieważ powieka ponownie opadła. Nagle usłyszałam ciche łkanie osoby, która trzymała mnie za rękę. Chciałam powiedzieć "Nie płacz wszystko będzie dobrze", ale to było zbyt wiele dla mnie.Podczas bezczynnego leżenia i życia jak roślinka, miałam dużo czasu na przemyślenia. Zdałam sobie sprawę ,ze popełniłam błąd skacząc z dachu. Jestem egoistką. Nie pomyślałam o tym jak będzie się czuła moja rodzina, moi przyjaciele, osoby dla których coś znaczę. Myślałam tylko o swoim cierpieniu, a nie zdawałam sobie sprawy, ze cierpienie mojej rodziny będzie dużo gorsze. W tej chwili siebie znienawidziłam. Postanowiłam pokazać, że żyję i,że nie zamierzam się poddać. Resztkami sił jakie miałam w sobie zmusiłam siebie do poruszania palcem. Tak, cieszyłam się, że się udało. Czułam jak w okół mnie robi się szum i zbiera się coraz więcej ludzi. Już nie miałam sił ponownie zasnęłam.  Po jakiś 3 godzinach wróciłam z krainy Morfeusza. Czułam, że mam w sobie więcej siły. Postanowiłam je dobrze wykorzystać. Nawet nie wiem kiedy i jak otworzyłam oczy i patrzyłam w pustą przestrzeń. Momentalnie w moim sercu zapanowało szczęście.  Spojrzałam na krzesło stojące obok łóżka i zobaczyłam tam śpiącego Filipa trzymającego mnie za rękę. Wzruszyłam się na ten widok. Lekko poruszyłam ręką, a on jak oparzony się przebudził i spojrzał na mnie.
-Zuza! -wykrzyknął rzucając się na mnie w formie uścisku. - Ale się o ciebie bałem. -rzekł a ja zauważyłam jak po jego podkrążonych oczach spływają łzy.
-Nie płacz- zdążyłam z siebie wydusić, i sama się rozpłakałam.
Chłopak już nic nie mówił, patrzył mi w oczy i szeroko się uśmiechał.
-Pójdę po lekarza- rzekł przerywając ciszę.
-Nie, zostań,.
-Wrócę -powiedział i wyszedł z sali.
Uśmiechałam się w duchu. Cieszyłam się, ze był przy mnie. Po 2 minutach, do sali wrócił chłopak z mężczyzną w białym kitlu.
-Śpiąca królewna się przebudziła. -dodał z uśmiechem - Myślę, ze to nie przez pocałunek księcia, prawda ? -zapytał ze śmieszną miną i spojrzał na Filipa. Chłopak pokręcił przecząco głową.
Cichutko się zaśmiałam.
-Dobrze, a więc jak się czujesz  ?-zwrócił się do mnie.
-Ok jest. -krótko rzuciłam.
-Nic cie nie boli, nie masz zawrotów głowy, nie jest ci duszno  ?
-Nie.
Lekarz podszedł do mnie i usiadł na łóżku wyciągną z kiszonki małą latarkę.
-Podążaj wzrokiem za światłem -rzekł i zaczął migać mi tym światełkiem po oczach. -Dobrze -dodał kiedy skończył.
Spojrzałam na Filipa, który szczerzył się do mnie jak głupi, odwzajemniłam uśmiech i wróciłam do rozmowy z lekarzem.
-Powiedz ile widzisz placów. -powiedział i wystawił 4 palce.
-Cztery- rzuciłam,a lekarz zmienił liczbę palców-Dwa...trzy...jeden.
-Dobrze. Na razie cię zostawiam, idę poinformować twoją rodzinę, a ty się prześpij na pewno jesteś zmęczona. Jak odpoczniesz zabierzemy cię na badania.
-Dobrze- rzuciłam za lekarzem, który wychodził z mojej sali.
Przekręciłam głowę w prawą stronę i ponownie zobaczyłam szczerzącego się nastolatka.
-Coś taki uhahany ?
-Jestem szczęśliwy, że nic ci nie jest.
-Martwiłeś się ?
-No już ci to mówiłem. Bałem się jak jasna cholera, ze już cię nie zobaczę.
-To miłe. A od ilu godzin jesteś przy moim łóżku ?
-Godzin ? Zuza ja tu praktycznie mieszkałem .Nie chciałem byś była sama kiedy się obudzisz.
-Zrobiłeś to dla mnie ?! Dziękuję -powiedziałam i przyjaźnie się uśmiechnęłam. -A ile spałam  ?
-Miesiąc .
-Miesiąc przy mnie czuwałeś? -otworzyłam buzię ze zdziwienia.
-Nie tylko ja,na początku przychodziła tu Klara, twoja rodzina, Mikołaj, Olek i reszta, ale oni się poddali po dwóch tygodniach. Zostałem sam, wierzyłem, ze się obudzisz, a no i twoja mama przychodziła co drugi dzień.
-Mikołaj...-powtórzyłam za nim i zawiesiłam głos.
-Zuza, nie przejmuj się nim. Powiedział nam co ci zrobił. Długo nie mogliśmy go zaakceptować, ale w końcu udało mu się pogodzić ze wszystkimi. No prawie.
-Jak to prawie. ?
-Są dwie osoby, które mu chyba nie wybaczą.
-Niby kto ? -zadawałam głupie pytania.
-Ty i ja. Nigdy nie zapomnę do jakiego stanu cię doprowadził.
-Filip..-zawiesiłam swój głos. Wiedziałam, ze żadne słowa nie opiszą to co chciałam powiedzieć, więc po prostu się do niego przytuliłam. -Dziękuję.
-Nie ma sprawy mała.- szczerze się uśmiechnął. -Zabił bym go chyba gdybyś...gdybyś się nie obudziła.
-Przecież on mnie nie zmusił do tego bym skoczyła, to była moja decyzja. Głupia i absurdalna, ale moja.
-Ale gdyby on.. cię nie zdradził to byś nawet nie pomyślała o samobójstwie.
-Zrozum to nie jego wina, że za bardzo go pokochałam. Jak idiotka.-wypowiedziałam to i zaczęłam płakać.
-Zuza., przepraszam.-spuścił głowę.- Wiem, ze go kochałaś , ale on na to nie zasługuje.
-Kocham, go nadal.-nie przestawałam płakać.
-Nie płacz- rzekł i przytulił mnie
-Obiecaj mi coś. -rzekłam i spojrzałam mu w oczy. -Obiecaj, ze pomożesz mi się z niego wyleczyć.
-Obiecuję.
-Jeszcze raz dziękuję ci, że byłeś przy mnie, a teraz idź do domu się prześpij. Wyglądasz okropnie.
-Dziękuję. -zaśmiał się. -ale mimo tego, ze straszę swoim wyglądem  to zostanę z tobą.
-No to chodź - powiedziałam i poklepałam miejsce koło mnie.
Chyba zrozumiał aluzję i położył się koło mnie. Byłam zmęczona. Wtuliłam się w jego tors i zasnęłam.

Po około. godziny, ktoś zaczął mnie szturchać i wołać moje imię. Leniwie otworzyłam oczy i zobaczyłam śpiącego koło mnie Filipa. Uśmiechnęłam się i obróciłam głowę w stronę drzwi. Zobaczyłam tam mamę.
-Córeczko ! -prawie krzyknęła i rzuciła się na mnie z uściskiem.
-Mamo -odpowiedziałam z uśmiechem.
-Jak się czujesz?
-Dobrze, tylko nic mi się nie chce.
-Nawet nie wiesz jak się ciesze..
-Wyobrażam sobie. -dodałam z uśmiechem patrząc na rozpromienioną mamę.
-Powinnaś podziękować Filipowi - powiedziała patrząc na chłopaka. -czuwał nad tobą cały czas. Złoty chłopak.
-Wiem mamo.
-Musi cię bardzo kochać . .
-Jesteśmy przyjaciółmi. -spojrzałam na Filipa - Prawdziwymi przyjaciółmi.
-Cieszę się, ze masz takiego kogoś.
-Ja też .
-Słońce, proszę obiecaj mi, że nie zrobisz mi czegoś takiego już nigdy w życiu.
-Obiecuję...
-Chłopak nie jest tego wart- powiedziała i zawiesiła głos - Prawdę mówiąc miałam Mikołaja za kogoś innego.
-Mozemy o tym nie rozmawiać -gwałtownie zareagowałam.
-Przepraszam..już nie będę o nim wspominać.
-Dobrze.
-Prześpij się jeszcze, a ja idę porozmawiać z lekarzem. Pa skarbie. -powiedziała i ucałowała mnie w czoło.
Uśmiechnęłam się do niej , a ona wyszła z sali.  Ponownie wtuliłam się w Filipa i odpłynęłam do krainy snów.






__________________________________________________________
Siema.!
No to mamy XXIII rozdział.
W sumie jestem zadowolona,
że trzymam się rozpiski. Bardzo mi to
pomaga. Na brak pomysłów nie narzekam,
robię po prostu tak:
Piszę bez żadnego przygotowania,
wszystko wychodzi w praniu.
To jest najlepsza recepta,
nie wiedzieć o czym się chce pisać,
po prostu pisać.

Jak się wam podoba to komentujcie.
W sumie to zależy mi na komentach,
Bo gdyby nie było dla kogo pisać,
to jaki byłby sens. ?
Dobra nie zanudzam.
Trzymcie się. <3
Narazicho.

czwartek, 24 maja 2012

UWAGAA>!

Siema.!
 Zapraszam na mój kolejny blog. Tym razem jest on zupełnie inny. Nie jest o żadnym opowiadaniu ani nic.
A zresztą zobaczcie sami. Zacznijmy od końca.
Liczę na was. !
Po za tym jest tam rozpiska kiedy będą pojawiać się rozdziały.
Do zobaczyska już niedługo.

Wasza fucckyeaa.  :*
Narazicho <3

środa, 23 maja 2012

Rozdział XXII ♥

Starałam się przekonać moje serce, ze ten typ, który siedzi koło mnie nie zasługuje by go kochać.  Niestety ono wiedziało lepiej co czuje. Nie potrafiłam ani na moment przestać myśleć o tym co mi zrobił, o tym, ze cholernie go kocham. Może gdyby nie było mi z nim tak dobrze to jakoś łatwiej by mi było. Sprzedałabym mu liścia, pokrzyczałabym na niego, popłakałabym i koniec. Ale nie, z nim cholera musiało być tak pięknie.! Czuję jak moje serce zostaje rozrywane na milion części, i raczej taśma klejąca tu nie pomoże. Wątpię, żeby mu coś już pomogło. Moje serducho jest jak niepełnosprawne. Bije nie równym rytmem i strasznie mnie boli. Co chwile się ściska i rozkurcza. Czuję jak nerwowo pompuje mi krew. Mam wrażenie, ze chce wyskoczyć mi z klatki piersiowej i przytulić się do serca Mikołaja. Jednak to nie możliwe. Wszystko się skomplikowało.  Myślałam, że takie historie zdarzają się w tanich romansidłach, tylko, ze tam są happy edn'y. W moim przypadku nic nie wskazywało na takie zakończenie. Nie wiedzieć czemu wstałam i podeszłam do Mikołaja. Spojrzałam w jego szkliste oczy i wpiłam się w jego usta. Chciałam poczuć smak życia. Chciałam by motyle mieszkające w moim brzuchu oszalały ostatni raz. Czułam jakby czas się zatrzymał. Zamknęłam oczy i ponownie przypomniałam sobie te wszystkie cudowne chwile spędzone z Mikołajem. Po chwili się od niego oderwałam i ponownie spojrzałam w głąb jego oczu. Kochałam je. Wydawały się takie głębokie i przejrzyste, ze z chęcią chciałabym się w nich utopić. Zamknęłam oczy i przyłożyłam czoło do jego czoła. Stykaliśmy się czubkami nosa. Czułam jego niespokojny oddech i przyśpieszony puls.
-Kocham Cię. -wyszeptałam po czym odsunęłam się od niego.
Odwróciłam się i moim oczom znów ukazała się wspaniała panorama miasta. Zaciągnęłam się świeżym powietrzem i nie myśląc już nic, wzięłam rozbieg i odbijając się od krawędzi dachu wybiłam się. Skoczyłam przed siebie. Ogarnęło mnie uczucie lekkości i wolność. Wiem, że leciałam parę sekund, ale wydawało by się jakby to było parę godzin. Słyszałam głośne krzyki Mikołaja, które z czasem milkły. Moja pikawa podeszła bliżej gardła,a wszystkie narządy wewnętrzne latały w moim brzuchu. Wydawało  mi się jakbym była na karuzeli. Karuzeli życia, tylko ja nie zapięłam pasów i mogę wypaść. Czułam, ze moje latanie dobiega końca kiedy zobaczyłam ziemię tuż przede mną. Zamknęłam oczy i poczułam gwałtowne uderzenie. Leżałam na ziemi i nie byłam w stanie niczym poruszyć. Czułam się jak sparaliżowana. Powoli moje powieki zaczęły się zamykać.Słyszałam głośne krzyki nieznanych osób, czułam jakby patrzyło się na mnie sporo ludzi. Lecz nie miałam siły by otworzyć oczy i sprawdzić co się dzieje. Odgłosy zaczęły się ze sobą mieszać i słyszałam już milknący bełkot. Po chwili usłyszałam narastający sygnał karetki. Czułam jak mnie podnoszą. Potem przez chwilę nie czułam nic, do momentu aż poczułam mocne szarpnięcie i powieki mi się lekko otworzyły. Widziałam zielone płytki i oślepiające światło, które migało nad mną. Wieźli mnie przez długi korytarz aż zostawili w jakimś pomieszczeniu i poobklejali mnie kabelkami. Moje powieki ponownie się zamknęły. Słyszałam rozmowę paru ludzi i ogromny szum wokół mnie. Przez ten chaos wyrywał się dźwięk pikającej maszyny. Chyba pokazywała jak bije moje serce. Słyszałam tylko "pik,pik,pik..", ale po chwili do moich uszu dostał się dźwięk ciągłego pikania. coś w stylu "piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii...". Zaraz po tym zapadła zupełna ciemność. Mój słuch stawał się coraz gorszy, nie słyszałam już nic, nawet bicia własnego serca. Może już nie biło. Umarłam ?! Nastała nicość.
 






 ________________________________________________________
Siema.
Wiem wiem wiem.! Znowu KRÓTKIE>!
Przepraszam.
Ale teraz nie mam czasu pisać i
rozdziału by nie było gdyby nie Weronika.<3
Brak pomysłów - chyba cierpię na tą
chorobę. ; /
Strasznie zazdroszczę Juliett, że
ona piszee strasznie długie rozdziały,
które chce się czytać i czytać.
Z chęcią poszłabym do niej na korepetycje.
Ale będę na tym pracować . Obiecuję.
Chcecie pogadać?
Proszę oto moje
GG>-jakby co to
walcie śmiało.! /
31084174.
                                                                                                                     _______
Teraz muszę się skupić na
Więzień włąsnego umysłu.
bo wieje tam strasznymi nudami.
Taak teraz będą się tam częściej pojawiać
rozdziały.
Dobra kończe.
Narazicho. <3

czwartek, 17 maja 2012

Infoo.!

Siema.!
Miałam dzisiaj dodać post, ale przez własną głupotę usunęłam go.!
Głupia, głupia ja!
No nic będę musiała odnowa zacząć, a to trochę potrwa.
Informuję was, ze rozdział pojawi się dopiero we wtorek <jak Bóg da.>
Bo teraz jestem zajęta świętowaniem 16, przyrządzaniem ogniska, potem jadę na noc muzeów i biorę udział w Grze Miejskiej /poczytajcie w necie o ty- fajna sprawa, moze akurat to też u was jest organizowane./
I jeszcze muszę poprawiać tą nieszczęsną chemie.
________
Wczoraj miałam 15 lat, a dziś już 16. Jak ta starość szybko nadchodzi.: /
Już mi bliżej niż dalej. -hahaa.
No nic wierzę, że z wiekiem się mądrzeje i ze teraz będę pisała coraz lepiej.
A wracając do bloga, to mam do was prośbę.
NATCHNIJCIE MNIE>! Mooże macie jakieś fajne pomysły na dalszą część  >  ?
Było by miło jakbyście się nimi podzielili. xD

Dobra nie zanudzam i do zobaczenia we wtorek. :)

Narazicho <3
podpisano : natalia.

niedziela, 13 maja 2012

Rozdział XXI ♥

Kiedy już miałam poczuć jak to jest latać zamiast tego poczułam mocne szarpnięcie i z hukiem uderzyłam o dach. Byłam zdezorientowana nie wiedziałam co się dzieje. Nagle moim oczom ukazał się
Mikołaj. Podnosząc się do pozycji siedzącej spojrzałam na niego. Zauważyłam jak do jego oczu napływają łzy.
-Dlaczego.. ?-usłyszałam z jego ust.
-Zgadnij.-odpowiedziałam chamsko.
-Zuza, przepraszam..
-Za co ?-przerwałam mu- Za to, że przez ciebie cierpię, za to że cię pokochałam, czy za to że życie bez ciebie nie ma dla mnie sensu ?
-Za wszystko ...
-Aha, miło. A tak w ogóle to po co przyszedłeś ? Zostaw mnie samą... jakbyś nie zauważył to mam już plany na dzisiejszy dzień.
-Skakanie z dachu  ?
-Nowa pasja.
-Zuza, proszę..- rzekł po czym zawiesił swój głos.
-Obiecałeś, zapewniałeś mnie że kochasz, że wróciłeś tu dla mnie...Kłamałeś ? To wszystko było jedynym wielkim kłamstwem, jakąś grą ? No odpowiedz! -wykrzyczałam.
-Przepraszam..
-Nie interesują mnie twoje przeprosiny, chcę wyjaśnień. A skoro nie masz do powiedzenia nic poza tym cholernym "Przepraszam" to idź sobie!
-Nie...
-A skąd wiedziałeś, ze tu jestem  ?
-Martwiłem się, nie odbierałaś telefonu..więc nie wiem czemu ale przyszedłem tutaj.
-Aha, a teraz idź już sobie.
-Pogadajmy...
-Chciałeś powiedzieć, ty mów a ja będę w kółko powtarzał "Przepraszam"-dodałam z ironią.
-Posłuchaj... wróciłem tu by dowiedzieć się kim naprawdę jestem. Bo Nowy Jork zmienia ludzi, tam zatraciłem siebie, zmieniłem się.
-Zauważyłam wchodząc do twojego pokoju.
-Nie chciałem byś tak się o tym dowiedziała..wstydzę się tego, ze taki jestem.
-Powiedz otwarcie, ze wstydzisz się, ze jesteś gejem.
-Przestań.!
-Nie, naprawdę wolisz Fabiana ode mnie ? Nadal nie rozumiem po co wmawiałeś mi miłość.
-Chciałem zobaczyć czy podobają mi się dziewczyny..
-A i ja byłam formą jakiegoś testu, tak? Cudownie.-przerwałam mu
-Zachowałem się jak dupek, ale naprawdę się w tobie zakochałem. I kochałem cię, aż nie przyjechał Fabian.
Wtedy straciłem głowę, nie wiedziałem co robić i zrozumiałem, ze jednak nie zmienię swojej natury.
-I co myślisz, ze teraz o wszystkim zapomnę. ? Wiem , że chciałeś usłyszeć , że ` okej nic się nie stało ' , ale nie! Stało się wystarczająco wiele , aby zrujnować mój świat'
-Przepraszam..
-Myślisz że te Twoje słynne `przepraszam` wszystko zmieni ?
-Wiem, ze nic nie zmieni, ale nie chcę byś cierpiała przez takiego gnojka jak ja.
-Jesteś śmieszny, ale już wiem czemu Fabian mnie obserwował. I widzę, ze on cię..-przełknęłam ślinę i z obrzydzeniem dopowiedziałam- on cie kocha, bo dla ciebie pocałował dziewczynę. Muszę przyznać, ze miałam Cię za innego.. a tym czasem okazałeś się zwykłym tchórzem. Całą winę za rozstanie chciałeś podstępem zwalić na mnie.
-Strasznie głupio się z tym czuję. I wiem, ze teraz nie zasługuję na to by z tobą rozmawiać, ale czy kiedyś mi wybaczysz ?
Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem. Ta sytuacja, ta rozmowa była absurdalna.
-Chyba kpisz. ..Żałuję, że wróciłeś. Jesteś strasznym egoistą..myślisz tylko o sobie, a pomyślałeś o tym jak ja się będę czuła ? Wątpię.
-Zuza, mam teraz ochotę cofnąć czas..., albo chociaż zniknąć z twojego życia..
-A wiesz co jest najgorsze? To, że nadal cię kocham, kocham Cię za przeszłość. I pomimo tego co zrobiłeś to twoje oczy są tymi oczami, które chcę oglądać do końca życia, chciałabym, aby twój głos był tym jedynym jakiego będe słuchać, rozumiesz?! A wiesz co jest dziwne.. że tak mówi moje serce, a rozum.. Rozum krzyczy "Olej gnojka i zrzuć go z dachu" . Zrobiłabym tak, ale potem sama by, z niego skoczyła, zresztą tego to możesz być pewny.
-Cieszę się, ze nie skoczyłaś i proszę nie rób tego nigdy więcej.  Nie wybaczyłbym sobie tego, ale naprawdę, aż tak jestem ważny dla ciebie, ze oddałabyś za mnie swoje życie ?
-No nie schlebiaj sobie.
-Możemy zejść z tego dachu ?
-Jak chcesz to sobie schodź.
-A więc zostajemy.
Deszcz znów zaczął mocniej padać. Siedziałam na dachu z nim i patrzyłam w dal. Nie odzywaliśmy się już ani słowem. Siedzieliśmy obok siebie, ale tak jakby każdy z nas był gdzie indziej. Przypominałam sobie dni spędzone z nim. Od razu na mej twarzy pojawił się niekontrolowany uśmiech, a oczy zamieniały się w potok łez. Minęło coś pięknego. Moja pierwsza prawdziwa miłość. To nic,że moje serce teraz jest rozszarpane na strzępki, to nic, że oczy bolą od wylewania łez, to nic. Warto było. Fajnie było się poczuć...kochaną. Fajnie było kogoś kochać...znaczy nadal go kocham.Ale mam nadzieje, ze szybko się z niego wyleczę.




________________________________________________
Siemano.
Rozdział byle jaki, ale musiałam go dodać
a teraz będą same wesołe.
Miałam trzy pomysły na ten rozdział.
Sama nie wiem dlaczego wybrałam takie zakończenie.
Otóż. Pierwszym pomysłem było to :
Zuza spadnie i zostaje przewieziona do szpitala
w ciężkim stanie. Nie odzyskuje przytomności i
zapada w śpiączkę, budzi się po roku.
Drugi: Przychodzi Mikołaj na dach, a ta ze złości go spycha z
dachu. Myśli, ze go zabiła, ale na szczęście
chłopak zahacza o jakieś drzewo i tylko łamie nogę i
jest trochę poobdzierany. Winę bierze na siebie
i kryje Zuzę.
Teraz mam wrażenie, ze wybrałam taki najgorszy
pomysł.; /Ale nie chciałam mieszać.
No trudno.
Narazicho <3
PS( Napiszcie jakby inny pomysł się wam bardziej spodobał. To zmienię. Nie ma problemu, w sumie to mam już przygotowane te rozdziały. To jakby co napiszcie w komentarzu. "ZMIEŃ", a pojawi się inne zakończenie. )

piątek, 11 maja 2012

Streszczenie I-XX ♥

Koniec roku szkolnego. Zuza wraz ze swoją przyjaciółką Klarą planują niezapomniane wakacje.
Nieoczekiwanie w pierwszym dniu wakacji do Zuzy przyjeżdża jej przyjaciel, którego nie widziała trzy lata. Ponieważ w szóstej klasie podstawówki wyjechał za granicę.Razem spędzają miłe popołudnie. Tego samego dnia, pod wieczór Zuza siedząc na balkonie dostaje kamieniem w głowę od Klary. Oczywiście nie specjalnie. Klara wpada w panikę i zaprowadza przyjaciółkę z rozciętą głową do swojego domu, gdyż jej mam jest pielęgniarką. Później szybko jada do szpitala, gdzie Zuza mdleje. Budzi się po dwóch godzinach już z szytą głową. Przy jej łóżku znajduje się mam i zapłakana Klara. Niestety mama szybko opuszcza jej salę, bo musi pomóc pakować się jej siostrom, które jadą na obóz. Zuza zostaje dwa dni na obserwacji. W nocy budzi się, bo ból głowy sprawia, ze nie może zasnąć. Przechadzając się szpitalnymi korytarzami spotyka Filipa, który trafił do szpitala ze złamaną ręką. Po pewnym czasie Filip staje się jej coraz bliższy, aż w końcu się zaprzyjaźniają. Okazuje się, ze chłopak przeprowadził się do Krakowa i będzie mieszkał blisko Zuzy. Po to by odebrać Zuzę ze szpitala przyjeżdża jej mama i Mikołaj. Gdy zostają sami chłopak próbuję ją pocałować, na co ona gwałtownie reaguje, Mikołaj wychodzi. Kiedy dziewczyna jest już w domu nie moze wysiedzieć w czterech ścianach i udaje się do skateparku. Tam widzi ogromne zbiorowisko pod rampą na, której jakiś kolo robi triki na bmx'ie. Podchodząc bliżej zauważa, że to Filip. Zuza krzyczy na niego, ze jeździ mając złamaną rękę.  Chłopak za radą przyjaciółki rezygnuje z jazdy i zaczynają rozmawiać. Międzyczasie dołącza się do nich Klara i razem siedzą do 20. Potem Klara i Filip idą do niego do domu, a Zuza zaczyna jeździć na rampie. Po godzinie postanawia wrócić do domu. Idąc alejką widzi jakiegoś chłopaka siedzącego na ławce. Jest to Mikołaj. Chłopak wyznaje je, ze wrócił tu dla niej i,że nigdy nie przestał jej kochać. Dziewczyna jej w szoku i cały czas wmawia sobie, ze są tylko przyjaciółmi, ale pod wpływem impulsu całuje go.  Następnego dnia, Zuza rozmyśla co tak naprawdę czuje do swojego przyjaciela. Niestety nie ma zbyt dużo czasu na myślenie, gdyż do jej domu wpada Klara i wyciąga przyjaciółkę na rowery. W czasie jazdy są zaczepiane przez grupkę chłopaków. Zatrzymują się i zapoznają się z nieznajomymi. Szybko nawiązują kontakt z Karolem, Mateuszem i Kubą, który wpadł w oko Klarze. Po południu przyjaciółki wybierają się na lody i zapraszają Filipa. Jednak niedługo dołącza się do nich Mikołaj. W czwórkę idą w miejsce do, którego prowadzi ich Miki. Po chwili docierają na dach gdzie Mikołaj pyta Zuzy, czy ta naprawdę coś do niego czuje czy pocałowała go z litości. Rozmowa kończy się tak, ze Zuza i Miki zostają oficjalnie parą. Następnego dnia, rodzice Zuzy jadą odwieźć jej siostry na obóz i przy okazji jadą odwiedzić znajomych. Dziewczyna korzystając z okazji prosi ich by mogła zrobić imprezę. Jej starsi niechętnie, ale się zgadzają. Melanż pomaga jej przygotować Klara. Wszystko się udaje. Ludzie bawią się wspaniale. Na imprezie niespodziewanie zjawia się Kuba, który pod koniec zabawy całuje się z pijaną Klarą. Mikołaj zalany w trupa zostaje u Zuzy na noc, tak jak Filip i Klara. Zuza nie może zasnąć i ogląda film z Filipem, szybko przy nim zasypia. Budzi się wtulona do przyjaciela. Chłopcy rano opuścili dom Zuzanny, natomiast dziewczyny wybierają się do skate parku. Gdy są już na miejscu w oddali widzą znajomą postać. Jest to Filip, który dziwnie się zachowywał. Nie czekając ani chwili idą do niego do domu. Tam zauważają, ze chłopak ma podbite oko. Nie chce powiedzieć dlaczego i zachowuje się w stosunku do przyjaciółek chamsko. Zuza jest zła na przyjaciela, ale postanawia nie zaprzątać sobie nim głowy bo idzie na spotkanie z Mikołajem. Całując ukochanego czuje, ze chłopak ma rozciętą wargę. W domu złożyła sobie wszystko w jedną całość i doszła do wniosku, że chłopcy musieli się pobić. Szybko wychodzi z domu i spotyka chłopców w parku. Robi im awanturę na temat ich zachowania, ale potem dowiaduje się, ze niesłusznie ich osądziła. Otóż chłopcy pobili się z byłym chłopakiem Klary, Łukaszem. Następnego dnia główna bohaterka wybiera się do skate parku. Tam zauważa nieznajomego chłopaka, który się jej przygląda. Zjeżdżając po rampie, źle stanęła na desce i upadła, uderzając głową o rampę.  Z głowy puścił się potok krwi, a jej ciało było sparaliżowane bólem. Nieznajomy bez wahania udziela jej pomocy. Fabian odprowadza ją do domu i razem z nią i jej mamą jadą do szpitala. Tam głowa Zuzy ponownie jest zszywana, a po powrocie Fabian i Zuza miło spędzają czas rozmawiając u niej w domu.  Kolejny dzień niszczy jej życie. Ulice były skąpane w deszczu i Zuza nie miała na nic ochoty. Niespodziewanie do niej do domu wpadł Fabian z czekoladą, mówiąc, że się będzie nią opiekować. Razem rozmawiają śmieją się...aż chłopak niewiadomo kiedy całuje Zuzę. Dziewczyna natychmiast się od niego odsuwa i zauważa, ze temu zdarzeniu przygląda się Mikołaj. Chłopak wybiegł z jej domu, a Zuza bez butów udała się za nim. Zapłakana dziewczyna nie może go znaleźć i nie zważając na swój ubiór idzie w nieznane. Jest załamana i dzwoni do przyjaciółki. Nie jest w stanie opowiedzieć o tym zdarzeniu dlatego podaje tylko to gdzie się znajduje. Chwile potem jest z nią już Klara. Słysząc co się stało motywuje przyjaciółkę, ze ma walczyć o ten związek. Dziewczyna bierze się w garść i idzie do swojego chłopaka, aby mu wszystko wyjaśnić. Szbyko wbiega do jego domu i otwierając drzwi od jego pokoju widzi coś czego się nie spodziewała. Mikołaj się z kimś całuje. Ta jeszcze bardziej zrozpaczona wybiega z niego domu. Przed domem czeka na nią Klara,która dopytuje się co się stało. Zuza nie wytrzymuje nerwowo i na nią krzyczy, ze to nie jej sprawa. Urażona przyjaciółka odchodzi. Zuza smętnym krokiem wlecze się do parku. Tam siada na ławce i zaczyna płakać. Nagle do niej podchodzi Olek-brat Klary i stara się ją pocieszyć. Ale to na nic. Po jego odejściu dziewczyna idzie na dach, na którym Miki poprosił ją o chodzenie. Tam uświadamia sobie, ze nie ma po co żyć i że chce stawić czoło śmierci. Staje na krawędzi dachu i przechyla się do przodu.

__________________________________________________________
Siema.
Poproszono mnie o streszczenie więc proszę.
Od razu mówię, ze pisałam to na szybko
i nawet nie czytałam czy ma to sens./nie chce mi się/
Czyli przepraszam za błędy i za brak logiki.
A po za tym nie umiem pisać streszczeń..
chyba już nic nie umiem napisać...
Ale mam też dobre wieści..
WRACAM>!
tzn.rozdziały będą w miarę możliwości
i pewnie będą strasznie nudne,
ale skoro chce wam się to czytać,
to mogę się trochę pomęczyć.
Humor wrócił, aa pomysły też przyjdą.
Nowy rozdział już wkrótce. xD
Trzymcie się.
Narazicho.♥
To Taki SUPRAJS z mojej strony. xD

Napiszcie coś..- niech wiem, że tu zaglądacie.

sobota, 5 maja 2012

Rozdział XX ♥

 Przybliżył usta do mojego ucha i szepnął:
-Nie warto- po czym z całych sił mnie przytulił.
Łatwo mówić -przeleciał mi przez myśl. Rozum jedno,a serce swoje.
-Dziękuję...-cicho bąknęłam.
-Lepiej ? -zapytał patrząc mi w oczy.
-Troszeczkę -skłamałam, przecież parę słów nie zagoją złamanego serca.
-Przepraszam, ale muszę lecieć. Poradzisz sobie?.
-Takk, jasnee. -rzekłam wysilając się na uśmiech.
Chwilę popatrzyłam jak jego postać znika za drzewami i ruszyłam swoją drogą. Nie wiem czemu, ale nogi prowadziły mnie w miejsce gdzie zgodziłam się być z Mikołajem. Prowadziły mnie na ten cudowny dach.  Powoli zaczęłam wspinać się po drabince. Moim oczom ponownie ukazał się niesamowity widok. Widok, który przywołał całą masę wspomnień.
Najbardziej bolą wspomnienia , którymi teraz dławię się każdą chwilą. Nie ,nie te nieprzyjemne. Tylko te najlepsze . Właśnie te bolą najbardziej . Bo najgorsza jest świadomość , że minęło coś pięknego , co już więcej chyba nie będzie miało szansy się powtórzyć... Teraz wiem, że wszystko się sypie.Zrozumiałam, ze nieszczęścia nie chodzą param, ale całymi stadami. Są jak lawina cierpienia, zabierają wszystko co dobre, a zostawiają tylko spustoszenie. Myślę sobie, ze wlałabym zniknąć, umrzeć, przestać istnieć niż pozwolić temu wszystkiemu odejść w zapomniane. No bo jaki jest sens żyć bez przyjaciół, miłości, zaufania i szczęścia ?  Żaden. Chciałabym stanąć na krawędzi dachu, zrobić krok do przodu i poczuć się... w sumie to nie wiem jak, Nie wiem jak to jest mieć świadomość , że za parę sekund cały świat, całe dotychczasowe życie zmieni się w wspomnienie.Skoczyłabym chociażby z samej ciekawości jak to jest. Czy naprawdę pokazuje nam się filmik z całym naszym życiem ?Czy może ogarnia nas cholerny ból przygotowujący nas do pożegnania się z życiem ? A może wypełnia nas wolność i uczucie lekkości ? Chciałabym się dowiedzieć, ale chyba nigdy się nie dowiem. Wydaje mi się, ze jestem za słaba by sama odebrać sobie najcenniejszy dar jaki się ma. A może się mylę. Może to właśnie tchórze są najbardziej gotowi by odebrać sobie życie ? Tak, tchórze, którzy boją się żyć, boją się walczyć z przeciwnościami losu, tchórze, którzy poddają się bez walki.  Tchórze...może i ja jestem tchórzem ? Może wcale nie jestem taka silna za jaką się uważam?
Śmierć to nieodłączna zagadka każdego z nas. Każdy chce dowiedzieć się jak to jest umrzeć, każdy chce wiedzieć co jest potem. Raj  ? Piekło ? Nicość  ? Każdy chociaż raz zadał sobie to pytanie " Czym jest śmierć?", ale mało kto poświęcił życie by się tego dowiedzieć. Większość czeka, aż ktoś "wróci z tamtej strony" i opowie jak tam jest. Sięgnęłam pamięcią do "tych" dni z Mikołajem. Pierwszy pocałunek, moment, w którym po raz pierwszy złapał mnie za rękę. Wszystkie wspomnienia wróciły, ale to chyba dlatego, żeby mnie wkurwić, bo od razu przypomniałam sobie, jak bardzo odległe jest Jego obecne zachowanie od tamtego, które pokochałam.  Teraz wiem co to znaczy samotność, cierpienie w ciszy, wiem jak smakują łzy..Te wspomnienia dały mi "siłę" by stanąć oko w oko ze śmiercią.
Delikatnie postawiłam jedną nogę na krawędzi dachu, a następnie drugą. Spojrzałam przed siebie i lekko wysunęłam prawą nogę poza granice dachu.Zaczęło mnie ogarniać dziwne uczucie, serce ścisnęło się i podeszło bliżej gardła. Tak bałam się, ale nie zamierzałam zmienić mojego postępowania. Poczułam jak wiatr bawi się moimi włosami, zamknęłam oczy i lekko przechyliłam się do przodu..




________________________________________________

Siema.
Wiem nie tak to sobie wyobrażaliście.
No, ale trudno. Wiem, miałam powiedzieć
co dokładnie zrobił Mikołaj, może napiszę w
XXI rozdziale, jak będzie.
Przepraszam, że znowu krótki.
Ale to już chybaa koniec.
Jakoś tak ostatnio pisałabym tylko o śmierci,
humor mi nie dopisuje i nawet czasami sama
zastanawiam się jak to jest przestać
istnieć. Czy robi to jakąś różnicę w
codzienności innych ludzi ?
Nie wiem. I spokojnie, raczej
szybko się nie dowiem. Nie zamierzam
postępować tak jak Zuza.
Na razie nie.
Dobra nie zamulam. Trzym cie się.
Narazicho.

MACIE JAKIEŚ PYTANIA. ?
WALCIE ŚMIAŁO NA ASK.FM
xD

A zapomniałabym.
Napisałam ten rozdział, ze względu na
pewną Karolinę.
Bardzo prosiła bym poleciła jej bloga
więc oto i polecam.
Wbijajcie na
Na huśtawce życia.
Dopiero zaczyna, ale
uważam, ze jakby co będzie
moją dobrą następczynią.

Jeśli się wam nudzi zaglądnijcie też
na mój drugi blog.
Więzień własnego umysłu.
..