środa, 3 października 2012

Rozdział XXX♥

Przepraszam ale pojebały mi się czcionki.
____________________________

-Tylko nie Kevin- usłyszałam głos za sobą. -wolę Less.

Kamień z serca.
-Ty idioto wiesz co to telefon. ?Chcesz abym zeszła na zawał.!-wyjechałam z pretensjami.
-Laska bez spiny. Żyję.
-Żyjesz? Weź się kolo ogarnij! Co ty sobie wyobrażasz.!
-Nie chciało mi się już oglądać tej chały.
-Wystarczyło powiedzieć, a nie wychodzić bez słowa jak idiota!
-taa, bo ja mam 3 latka, zeby się spowiadać co robię.
-Dziś jesteś pod...hmm. moją opieką, moim dachem na moich zasadach. Czajisz? I żeby było jasne już nigdy więcej nie wsiadasz do tego swojego cudownego "teleportu" i nie przenosisz się gdziekolwiek bez mojej zgody!
-Skończyłaś ?-rzucił lekko znudzony.
- Co proszę ? Jesteś bezczelny! Jak można być takim gburem ?Ty mi łaski nie robisz, ze tu jesteś. Jak dla mnie to możesz nawet spać na ulicy, więc okaż chodź trochę wdzięczności.
Kiedy skończyłam krzyczeć, spojrzałam na Lessa,. Minę miał tak znudzoną, jakby właśnie słuchał wykładu z biologi. nie miałam ochoty dłużej na niego patrzeć. Przeszłam obojętnie obok niego i szybko wybiegłam po schodach prowadzących do mojego pokoju. Byłam rozwścieczona. "jaki idiota"-ciągle biegało mi po głowie.Nie wiem czemu,ale przez chwilę się o niego bałam. Czuję się za niego odpowiedzialna chociaż przez jeden dzień.
-Idiota- warknęłam kopiąc w drzwi.
łzy napłynęły mi do oczu. Zaczęłam płakać. Płakałam, chyba ze szczęścia, z tej ulgi, która ogarniała moje serce. Strasznie słaba, a zarazem silna stałam się przez Mikołaja. Wiem to nie ma sensu, ale tak jest. Kiedyś nie byłabym w stanie wybaczyć komuś zdrady, a teraz potrafię wybaczyć nawet to co rozjebało mi serce. Z drugiej strony zaś ryczę z byle powodu. To jest jakieś chore! Myślami znów powróciłam do Lessa.
-Idiota-kolejny raz powtórzyłam to durne słowo. -Ja pierd..
-Nie przeklinaj- przerwał mi stojący nad mną Less.
Zdezorientowana rzuciłam - moze lubię
-No to nie płacz.
-Płaczę, bo nie wytrzymuję.
-Nie chcę by kolejna osoba prze zemnie płakała.
-Kolejna ?
-Tak kolejna. Zrażam do siebie ludzi..
-Ciekawe czemu- rzuciłam ironicznie

-Chciałabym przeprosić...
-Tak ?
-Tak, ale nie mam za co. Już dawno przestałem przepraszać za bycie sobą. I nie będę. Nigdy więcej.

- Ja nie wymagam być przepraszał za "bycie sobą" ale za to jak się zachowujesz wobec mnie. Wiesz to trochę nie fair.
-możliwe.
-Wiesz nasza rozmowa nie ma sensu, wyjdź .-pokazałam ręką w stronę drzwi
-Nie, poczekaj .
-Na cud ? Sorry nie mam czasu, jestem zajęta.
-Płakaniem ?
-Choćby nawet.
-
Łzy,które wypłaczesz nic nie znaczą,więc czas wziąć się w garść.

-Może nie umiem, a zresztą nie wiesz co się dzieje u mnie tam w środku, więc się nie wypowiadaj.
-Co czujesz?
-
Nie wiem co czuję,ale tego nie kontroluję.
-Ciekawe. .-udał zamyślonego
-Co jest takie ciekawe ?

-Ty.
-Niestety nie ma we mnie nic ciekawego -skwitowałam

-Jestem innego zdania, opowiedz mi coś o sobie.
-Taa, całą moją biografię ci przedstawię.  -wyśmiałam go - Ale za to o tobie możemy porozmawiać.
-No raczej nie.
-Bo ? -spytałam
-Boo, ja nie mówię o sobie.
-A mozesz odpowiedzieć mi na parę pytań?

-Nie.
-A chociaż na jedno ?

-No niech bedzie. -zgodził się.
-Dlaczego taki jesteś ?
-Taki ?
-Taki cholernie obojętny ?
-Wiesz, życie skopało mi pare razy tyłek.
-Nie tylko tobie.
-Zdaję sobie z tego sprawę, ale moze po prostu nie umiem sobie radzić z przegraną.
-A co przegrałeś ?
-Hmm..nic takiego.
-To znaczy.
-Miłość mojego życia. -w jego oczach pojawił się smutek

-Opowiedz mi o niej.
-Nie będę cię zanudzał .
-Ja chętnie posłucham.
-
Była piękna jak te panny z okładek, niosła mi ukojenie jak ulubiona piosenka, wystarczyło bym spojrzał w jej niebieskie tęczówki a zapominałem o całym świecie. Była idealna.

Słuchając jak on opowiadał o swoim ideale, trochę się rozmarzyłam .Ciekawe czy kiedyś ktoś o mnie bedzie umiał tak pięknie mówić. To było takie piękne, ze mimo, zę nie są razem on nadal mówił o niej jak o cudzie. Widać , że ją kochał. W moich oczach pojawiła się łza wzruszenia. Z jednej łzy stały się tysiące i po kilku chwilach zorientowałam się,że cała przeciekłam.. Kurde, a miałam być taka silna!
-Ty znowu? -spytał.
-Przepraszam - rzuciłam wycierając oczy rękawem - Tęsknisz za nią ?
-Nie warto tęsknić za kimś, do którego nie mamy pewności że tą noc spędzi samotnie.
-zdradziła cię ?
-niestety. -odpowiedział tak spokojnie.
-Tak więc to nie ty straciłeś miłość swojego życia, ale ona.- uśmiechnęłam się- Wiesz podziwiam cię, wyrządziła ci taką krzywdę, a ty nadal mówisz o niej tak pięknie.


-Sam nie wiem dlaczego.
-Pewnie ją nadal kochasz.
-Niee, to za duże słowo. - zamyślił się- raczej mam do niej sentyment .
Uśmiechnęłam się do niego. Cieszyłam się, ze okazał się inny niż na starcie. W gruncie rzeczy to wrażliwy chłopak, mimo że zgrywa mega twardziela, obojętnego na cudze łzy.
-Moze teraz ty opowiesz mi o sobie ?-przerwał moją zadumę.
-A co chcesz wiedzieć ?
-No nie wiem, masz chłopaka?, Miałaś? i takie tam pierdoły.. opowiadaj o czym chcesz.
-Chodziłam z gejem, który prawie mnie zabił- streściłam.
-Zabił ? Jak to? Strzelał do ciebie czy coś ?

-Nie potrzebował pistoletu by mnie zabić, wystarczyło, że odpowiednio dobrał słowa.
-Nie rozumiem. 
-Chodziłam z nim, baa. to nie było chodzenie. Ja  mu dałam cząstkę siebie,a  on mi wyjeżdża, ze jest gejem . No i tak jakoś wyszło, ze skoczyłam z dachu. Miesiąc w śpiączce i gdyby nie Filip nie wiem co by się ze mną stało .
-Chciałaś się zabić, przez typa, który nie rozumiał jakie szczęście go spotkało chodząc z tobą?
-Nie, po prostu znudziło mi się życie. Życie bez niego.
-Powinnaś o nim zapomnieć. Mam wrażenie, ze cały czas cię to męczy i dlatego tak często płaczesz.
-Myślę, że zawsze będzie dla mnie ważny. Nie chodzi o to, że nigdy już nikogo nie pokocham i nie będę potrafiła być szczęśliwa, ale nie wymaże z serca tego fragmentu życia z Nim. Czasami będę siadać z kubkiem herbaty i będę sobie go przypominać, Jego uśmiech, Jego słowa, to jak bardzo go kochałam i to jak bardzo mnie zranił. Nie zapomnę też tych chwil, w których sprawiał, że byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Był dla mnie zbyt ważny, żebym mogła wyrzucić go z głowy. Wiem, ze to przez nikogo już nie jestem tą Zuzą co kiedyś, wiem , że mnie zmienił. Zmienił mnie bezpowrotnie.
-To może to właśnie jest ten czas by zacząć nowe życie, jako nowa ty ?
-Tak sądzisz?
-Uważam,że czasem trzeba się uśmiechnąć. Tak mimo wszystko, spróbować na nowo żyć. Przestać żyć w klatce zbudowanej z mieszanki wspomnień i niespełnionych marzeń. Dać z siebie wszystko. Dla siebie i tych, którzy naszego uśmiechu są warci...



W tym co mówił był szczypta prawdy, baa nawet cała garść. Miał rację nie mogę już o tym myśleć, nie mogę tego przekładać ponad wszystko.Naszą rozmowę przerwał mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz na, którym migało imię Filip.
-Jak wesele? - odebrałam optymistycznie.
-Wesele jak wesele. Mama chowa przede mną wódkę.
-I bardzo dobrze. -zaśmiałam się
-Dobrze? Tu jest tak sztywno, że tylko wódka pozwala mi nie zasnąć.
-Osz ty alkoholiku jeden!
-Dobra, a jak tam Less? -spytał trochę podejrzliwie.
-Jaki Less ?-udałam głupią.
-No ten którego miałaś dziś odebrać z dworca.
-To dziś ?-dalej wprowadzałam go w błąd.
-Prosze nie mów że zapomniałaś .
-Żartuję, jak mogłabym zapomnieć o twoim kuzynie
-Wredna jesteś wiesz, ja tu mam zawał a ty mnie wkręcasz.
-Wredna to moje drugie imie.
-Taa właśnie widzę, a jak tam Les.? Był z nim jakieś problemy ?
-No coś ty. Wszystko jest okej.
-To się cieszę. Dobra musze kończyć, wódkę niosą.
-Hahaha, leć leć, bo ci mama schowa.
-Pa, i grzecznie mi tam.
-Tak jest.  Udanego polowania na procenty. -rzuciłam rozłączając się.
Rzuciłam telefon na łóżko i zaczęłam się szczerzyć jak głupia. Filip zawsze potrafił poprawić mi humor.
-Dobra pójdę do siebie. Trochę zmęczony jestem. -powiedział Less i udał się do drzwi.
-Dziękuję za rozmowę.
-To ja dziękuję i przepraszam za dzisiaj. -rzucił i wyszedł .

Patrzyłam jak drwi się za nim zamykają. Potem szybko przebrałam się, wzięłam prysznic i położyłam się do łózka. Z uśmiechem wtuliłam się w poduszkę i nie wiedząc kiedy zasnęłam.




_________________________________________________

Siema.
Aż sama nie wierzę ,że napisałam rozdział O_o.
Miałam zakończyć bloga, bo nie mam czasu,
ani weny do pisania o cudzym zyciu kiedy musze
zająć się swoim, ale jak widać zmusiałam
sie do napisania tego masła maślanego.
Nie podoba mi się ten rozdział. Jest o niczym
Najchętniej pisałabym same wyciskacze łez.
Uwielbiam smutne rozdziały . aww :3
Mam nadzieje , zę chociaż trochę za mną tęskniliście i ze nadal tu zaglądacie.
A jeśli zostało was niewielu /nie dziwie się/
to było by miło gdybyście  polecali mnie na swoich blogach obiecuję się odwdzięczyć.

Dobra jak mi to wyszło to już zostawiam waszej ocenie.
Trzymicie się, wpadnę za niedługo. Czekajcie na mnie tu: Więzień własnego umysłu.


Zapraszam również na mojego bloga ze zdjęciami. :)
 

NARAZICHO <3


3 komentarze:

Nutelka Omnomnom pisze...

Kocham, Kocham, Kocham!!! ♥♥♥
PISSSZZZ!!!!


!!!ZAPROSZENIE!!!
ineedu2smile.blogspot.com
Jakbyś mogła to czytaj plisskaaa!!!

Anonimowy pisze...

Uwielbiam <3
:D

`dinuśka. pisze...

oł jea . :D
jaramsiejaramsiejaramsiejaramsie *___*
Nareszcie dodałaś :3
lubię rozdziały z przemyśleniami , są takie mądre.
Chętnie polecę Cię na swoich blogach, trzymaj się i czekam na następne . :)

karolcia ♥.